W 129. finale najstarszych rozgrywek świata, czyli Pucharu Anglii triumfowała Chelsea Londyn. Trzy poprzeczki, dwa słupki, dwa niestrzelone rzuty karne i tylko jedna bramka, tak w wielkim skrócie wyglądało 90 minut finałowego spotkania na stadionie Wembley.
Droga Chelsea do finału Pucharu Anglii była usłana różami. „The Blues” bez problemu eliminowali kolejno Watford, Preston, Cardiff City, Stoke a w półfinale odprawili z kwitkiem Aston Villę. O wiele trudniejszych rywali miał drugi finalista, który od nowego sezonu będzie grał w Championship, mowa tu o ekipie Portsmouth. Ofiarami podopiecznych Avrama Granta padały Coventry, Sunderland, Southampton, Birmingham City, a w półfinale tych rozgrywek w dogrywce pokonali faworyzowany Tottenham, zapewniając sobie miejsce w finale.

Pierwsze minuty spotkania były bardzo wyrównane. Oba zespoły badały się nawzajem, a gra toczyła się głównie w środku pola. Z czasem do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Chelsea, którzy zamierzali drugi raz rzędu wygrać Puchar Anglii. Sygnał do ataku dał już w 13. minucie Frank Lampard, jednak jego uderzenie trafiło w słupek. Chwilę później strzegący bramki David James świetnie obronił strzał Nicolasa Anelki. Kolejną okazję miał Didier Drogba, ale jego uderzenia dwukrotnie zostały powstrzymane przez Aarona Mokoenę. Dwie minuty później mogło być 1:0 dla Portsmouth, które wykorzystało zbytnie zaangażowanie podopiecznych Ancelottiego w akcje ofensywne. Prawą stroną boiska pomknął Aruna Dindane, który dośrodkował w pole karne. Tam piłkę z woleja uderzył Kevin Boateng, ta odbiła się jeszcze od nogi stojącego metr od bramki Piquenne’a, ale Petr Cech w fenomenalny sposób wybronił tę piłkę. Na odpowiedź Chelsea nie musiano długo czekać, lewą stroną przebił się Ashley Cole i wstrzelił futbolówkę na trzeci metr, ale Salomon Kalou – tylko w sobie wiadomo sposób – uderzył futbolówkę w poprzeczkę. 180 sekund później piłka znowu odbiła się od poprzeczki, tym razem po strzale głową Johna Terry’ego. Gra uspokoiła się zaledwie na dziesięć minut. W 38. minucie potężnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Didier Drogba, ale na poprzeczkę sparował go David James. Piłka uderzyła jeszcze w linię bramkową i nie wpadła całym obwodem do bramki. Trzy minuty później reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej w indywidualnej akcji strzelił znowu w słupek. Rozzłoszczony wyładował emocje, uderzając kilka razy w słupek i poprzeczkę. Pierwsza połowa była bardzo emocjonująca, jednak nie zobaczyliśmy w niej bramek, spora w tym zasługa świetnie broniącego Davida Jamesa no i bramki.
Dziesięć minut po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę finału na Wembley przed znakomitą okazją znaleźli się piłkarze Avrama Granta. Juliano Belletti sfaulował w polu karnym Arunę Dindane i prowadzący spotkanie Chris Foy wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Kevin Boateng jednak jego strzał wybronił Petr Cech. Cztery minuty później było już 1:0 dla Chelsea, a bramkę Davida Jamesa pięknym, mierzonym strzałem z rzutu wolnego odczarował Didier Drogba. Po golu mecz zwolnił tempo. Chelsea skupiła się na grze z kontry, a Portsmouth bezskutecznie starało się znaleźć sposób na pokonanie defensywy „The Blues”. W 87. minucie w polu karnym, po faulu Michela Browna, padł Frank Lampard. Do „jedenastki” podszedł sam poszkodowany, jednak jego uderzenie minęło bramkę. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i książę William, oglądający mecz z trybun, mógł wręczyć Puchar Anglii Frankowi Lampardowi i Johnowi Terry’emu.











