W ostatnim czasie piłkarze Chelsea nie są w najlepszych nastrojach. Przegrali dwa mecze ligowe z rzędu, a teraz w Champions League remisują z zespołem, który wydaje się najsłabszym w grupie.

Gospodarze od pierwszych minut pokazywali, że nie chcą powtórzyć wyniku z ostatniej kolejki. Na Stamford Bridge mistrz Belgii musiał pogodzić się z bolesną porażką aż 5:0. Na swoim stadionie podopieczni Mario Beena od samego początku postawili na atak. W 5. minucie okazję do zdobycia pierwszej bramki zmarnował Jelle Vossen, który nie zdołał pokonać Petra Cecha. Kilka chwil później po przeciwnej stronie boiska swoich sił próbował Nicolas Anelka, ale uderzył niecelnie. Po szybkim początku spotkania w 10. minucie przyszło uspokojenie gry. Obydwa zespoły rozgrywały piłkę w środkowej strefie boiska, nie spiesząc się do agresywniejszych ataków. Dopiero około 20. minuty na odważniejszy wypad zdecydowali się gospodarze, co poskutkowało wywalczeniem rzutu rożnego. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska głową uderzał Khaleem Hyland, ale nie udało mu się zdobyć bramki. Kilka chwil później ładną akcję skonstruowali piłkarze „The Blues”. Ramires zagrał klepkę z Fernando Torresem, wyszedł sam na sam z bramkarzem Genk i między nogami golkipera umieścił piłkę w siatce. Zdobyta bramka rozpędziła podopiecznych Andre Villas-Boasa, którzy od tego momentu chętniej zapuszczali się w pole karne rywala. W 30. minucie strzelał Torres, ale nie trafił w bramkę. Sześć minut później po raz kolejny swoich sił próbował Ramires, ale tym razem mu nie wyszło. Po kolejnych 120 sekundach za głowę trzymał się Raul Meireles, gdyż piłka po jego pięknym strzale zatrzymała się na spojeniu bramki Genk. Pod koniec pierwszej połowy Chelsea otrzymała rzut karny. Do piłki podszedł, o dziwo, David Luiz. Brazylijczyk długo dreptał, chcąc wyczekać do końca bramkarza, ale się przeliczył – okazało się, że golkiper wpadł na ten sam pomysł. Aż do momentu strzału stał jak wmurowany, a następnie rzucił się w swoją prawą stronę i sparował piłkę na rzut rożny. W ostatnich sekundach pierwszej części spotkania szansę z rzutu wolnego miał jeszcze Tozser, ale uderzył minimalnie ponad bramką Cecha.

Na początku drugiej połowy natchnięci w przerwie przez swojego trenera goście ruszyli do ataków, chcąc powiększyć prowadzenie. Ładną akcję przeprowadził Fernando Torres, ale piłka po jego strzale nie znalazła drogi do bramki. Kilka minut później szansę z rzutu wolnego miał David Luiz, lecz Brazylijczyk ponownie nie popisał się przy stałym fragmencie gry. W 52. minucie z kontratakiem wyszli piłkarze Genk, ale strzał Kevina De Bruyne został wybroniony przez Petra Cecha. Golkiper Chelsea ponownie wykazał się znakomitym refleksem, kiedy wygrał pojedynek sam na sam z Nwangangą. Kilka chwil później Torres strzelał głową, ale nie trafił nawet w bramkę. Nieco bliżej był Raul Meireles – piłka po jego strzale z dystansu znalazła się w rękawicach Kotelesa. W 62. minucie dobrą okazję stworzyli sobie gospodarze. Kevin De Bruyne ładnie zagrał na skrzydło, gdzie znalazł się Camus. Ten dograł płaską piłkę po ziemi do wchodzącego Vossena, a napastnik Genk bez większych problemów pokonał bramkarza gości. Utrata prowadzenia spotkała się z natychmiastową reakcją trenera Chelsea, który zdjął z boiska Anelkę i Ramiresa, a wprowadził na nie Sturridge’a i Lamparda. W 74. minucie przed znakomitą szansą stanął Raul Meireles, ale futbolówka po jego strzale głową trafiła prosto w bramkarza. Kilka chwil później brzydkim faulem popisał się De Bruyne, za co został ukarany żółtą kartką. Na siedemnaście minut przed końcem spotkania trener Chelsea postawił wszystko na jedną kartę, wprowadzając na boisko Juana Matę w miejsce Oriola Romeu. W 79. minucie przed wyśmienitą szansą stanął Frank Lampard, ale z odległości niecałego metra nie potrafił skierować piłki do bramki. Kilka sekund później na strzał z dystansu zdecydował się Sturridge, ale bramkarz zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny. Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Meireles brzydko pociągał za koszulkę De Bruyne, ale rzut wolny z lewej strony pola karnego nie przyniósł żadnego efektu. W doliczonym czasie gry wydawało się, że zwycięską bramkę dla Chelsea zdobędzie Florent Malouda, ale w ostatnim momencie jeden z obrońców Genk wybił opadającą powoli piłkę z linii bramkowej. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego na potężne uderzenie z dystansu zdecydował się David Luiz, ale nie udało mu się zdobyć gola. Mecz zakończył się więc remisem 1:1.










