Po dwóch kolejnych porażkach Chelsea Londyn – niedzielnej w Premier League i środowej w Lidze Mistrzów – na piłkarzy klubu ze Stamford Bridge spadła fala krytyki. Z negatywnymi ocenami zgadza się bramkarz „The Blues”, Petr Cech, który jednocześnie broni menedżera, Andrego Villasa-Boasa.
– Nie można winić Villasa-Boasa, przecież to nie on biega po boisku tylko my, piłkarze, i to my popełniamy błędy. Trener nie odpowiada za indywidualne pomyłki swoich zawodników i dlatego nie uważam, żeby był jakiś powód, aby obwiniać go o nasze porażki. Zostaliśmy w Leverkusen ukarani za własną niefrasobliwość i brak koncentracji w obronie – skwitował Cech.
Czeski golkiper nie zgadza się za to z opinią, że o porażce Chelsea zadecydował błąd sędziego, który nie dopatrzył się przewinienia na Didierze Drogbie w polu karnym Bayeru.
– Nie ma wymówek. Musimy najpierw spojrzeć na siebie i wtedy możemy krytykować innych, bo prowadziliśmy w tym meczu i mieliśmy jeszcze kilka okazji na strzelenie bramki. Gdybyśmy wykorzystali te szanse to nie byłoby dyskusji o rzucie karnym. Sami postawiliśmy się w trudnej sytuacji, bo awans do dalszej fazy Ligi Mistrzów powinniśmy sobie zapewnić już miesiąc temu.









