Zakończył się maraton pod tytułem „Gran Derbi”. Z czterech rozegranych spotkań dwa zakończyły się podziałem punktów. W lidze wygrała Barcelona, puchar zgarnął Real. Jednak najwięcej emocji wzbudziły wydarzenia, które z futbolem niewiele mają wspólnego. „Okradli nas” – to chyba najczęściej wypowiadane stwierdzenie w Madrycie, który nie kryje swojego rozgoryczenia po odpadnięciu z Pucharu Mistrzów.
Powtórki telewizyjne nie pozostawiają wątpliwości. Real Madryt jest oburzony tym, co wydarzyło się na Camp Nou.
– Odchodzimy z żalem. Sędziowie nas rozstrzelali. Okradli nas i wyrzucili z Ligi Mistrzów – powiedział po spotkaniu Iker Casillas. Tym razem na ławce Realu zabrakło Jose Mourinho, który spotkanie swojej drużyny oglądał w hotelowym pokoju. Nie przeszkodziło mu to w wygłoszeniu kolejnych krytycznych uwag. Portugalczyk już po pierwszym spotkaniu w Madrycie twierdził, że awans do finału jest niemożliwy. Jak podkreślił, wczorajszy mecz tylko to udowodnił. Gdyby w pierwszym meczu półfinałowym nie wydarzyło się kilka rzeczy…, Real zagrałby z Pepe i Sergio Ramosem. A w tej sytuacji wynik rewanżu mówi sam za siebie.









