W meczu pierwszej fazy IV rundy eliminacji do Ligi Mistrzów białoruski BATE Borysow zremisował 1:1 z Sturmem Graz. Podczas starcia mistrza Białorusi z mistrzem Austrii kibice zgromadzeni na stadionie w Mińsku byli świadkami pokazu dobrej gry defensywnej obydwu zespołów, jednak bramkowy remis w lepszej sytuacji przed rewanżem stawia zespół gości.
Zespół gospodarzy zdominował całkowicie rozgrywki białoruskiej ekstraklasy, wygrywając ją przez pięć kolejnych lat. Zespół BATE jest obecnie w połowie sezonu, a do eliminacji przystąpił od drugiej rundy, gdzie zdążył odprawić mistrza Irlandii Północnej, Linfield, a w kolejnej nie dał szans mistrzowi Litwy, Ekranasowi. Powtórzenie sukcesu z sezonu 2008/2009, jakim była gra w fazie grupowej LM, będzie jednak trudne, gdyż BATE wylosowało mistrza Austrii. Sturm ostatni raz w fazie grupowej występował dziesięć lat temu i bardzo chciałby ponownie odegrać w nich rolę choćby statysty dla europejskich potęg, inkasując przy tym ogromne pieniądze za sam udział w rozgrywkach. Podobnie jak BATE Austriacy przystąpili do LM od drugiej rundy, gdzie nie dali szans mistrzowi Węgier, Videotonowi, a w kolejnej rozbili mistrza Gruzji, FC Zestafoni. Patrząc na dotychczasowych rywali obydwu drużyn, rywalizacja między nimi miała dać prawdziwy obraz ich obecnych możliwości.
Gospodarze, którzy rozgrywali swój mecz na stadionie Dinama w Mińsku, musieli już w 6. minucie przełknąć gorzką pigułkę, gdyż po podaniu Imre’a Szabicsa na listę strzelców wpisał się Manuel Weber, którego strzał lewą nogą ze środka pola karnego przeleciał obok bezradnego bramkarza. BATE próbowało natychmiast odpowiedzieć swoim trafieniem, ale nie przyniosło to wymiernej korzyści, a poskutkowało tylko żółtą kartką dla Rodionowa, który chciał wymusić rzut karny. Gospodarze dążyli do wyrównania, ale albo brakowało celności, jak przy strzale Koncewoja w 17. minucie czy Jurewicza w 22., albo na drodze stawał bramkarz gości, Christian Gratzei. Pomimo iż po strzeleniu gola Sturm bardzo cofnął się na swoją połowę i bronił korzystnego wyniku, jego kontry mogły być zabójcze, a na wyróżnienie zasługiwała zwłaszcza gra Imre’a Szabicsa, gdyż 30-letni Węgier momentami wkręcał białoruskich obrońców w murawę. Austriakom udało się dowieźć prowadzenie aż do przerwy i patrząc na nieco chaotyczną grę Białorusinów można było pokusić się o prognozę, że o wyrównującego gola może być trudno.
Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy zazębiające się coraz bardziej akcje BATE przyniosły wymierny skutek, jakim był wyrównujący gol w 59. minucie. Po stałym fragmencie gry, Baga dośrodkował w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Simić i strzałem głową z kilku metrów nie dał szans bramkarzowi. Pomimo doprowadzenia do wyrównania, Sturm nadal był zadowolony z wyniku, a po zejściu w 71. minucie Szabicsa skupił się niemal wyłącznie na rozbijaniu kolejnych ataków BATE. Sytuacji w tym spotkaniu było jak na lekarstwo, za to nie brakowało ostrych wejść i gdyby grecki sędzia był nieco bardziej surowy, zapewne żadna z drużyn nie zakończyłaby rywalizacji w komplecie. BATE miało swoje szanse w samej końcówce spotkania, kiedy to najpierw w 87. minucie niepilnowany Koncewoj trafił z kilkunastu metrów prosto w bramkarza oraz w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, kiedy strzał z prawej strony pola karnego wprowadzonego w drugiej połowie Gordejczuka przeleciał wysoko nad bramką. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym remisem 1:1, który w odrobinę lepszej sytuacji stawia zespół Sturmu, jednak jeśli w rewanżu nadal będą prezentować tak defensywną grę, może się to na nich zemścić.









