Reprezentacja Maroka jest jak dotąd jedną z mocniejszych drużyn Pucharu Narodów Afryki. Nie przeszkadza jej brak takich postaci jak Hakim Ziyech czy Amine Harit. Tym razem odpowiedzialność wzięli na siebie Achraf Hakimi oraz Sofiane Boufal. Rewelacją jest zwłaszcza ten drugi piłkarz. Mimo przyzwoitego CV miał być on tylko jednym z wielu. Tymczasem ten zawodnik wygląda na jeden z pewniejszych punktów w ofensywie „Lwów Atlasu”.
Boufal jest jednym z tych piłkarzy, których w Polsce niektórzy nazwaliby farbowanym lisem. Otóż Sofiane urodził się w Paryżu, a wychowywał we francuskim Angers. Jak sam często przyznaje, jest bardzo mocno związany z narodem swoich rodziców i kiedy tylko może, stara się wyjeżdżać z Europy do macierzystego kraju. Czy to są szczere wyznania? Nie wiadomo, bo do dzisiaj ma problem z językiem arabskim, którym na co dzień posługują się mieszkańcy Maroka. Jednak swój kraj od pewnego czasu reprezentuje z pełnym zaangażowaniem.
„Nie strzelasz wystarczająco dużo bramek”
Vahid Halilhodzić jako trener słynie z bezkompromisowości. Zdążył już oskarżyć o brak zaangażowania Hakima Ziyecha. Noussair Mazraoui według jego mniemania nie miał ochoty przyjeżdżać na mecze reprezentacji. Na Amine’a Harita narzekał, że ten „nie pokazał niczego, gdy dostał szansę”. Boufal też nie miał łatwo.
W przypadku urodzonego w stolicy Francji zawodnika było o tyle trudniej, że z reguły nie imponował liczbami, a poza tym często miał problemy ze zdrowiem. Sytuacja lekko zaczęła zmieniać się po wróceniu do Angers. O ile krótko po powrocie (jest wychowankiem tego klubu) było mu trudno, to od początku sezonu 2021/2022 ma coraz lepsze liczby i całkiem dużo minut.
Być może jest to zasługa bośniackiego szkoleniowca, który od pewnego czasu dostrzegał kilka braków w grze tego piłkarza. – Jak dużo bramek strzeliłeś? Nie jesteś dobrym strzelcem. Niewiele asystujesz. Bierzesz udział w grze, ale jeśli nie robisz różnicy, nie możesz grać na wysokim poziomie w dużym zespole – tłumaczył w stosunku do Boufala niezadowolony Halilhodzić. – Jeśli dryblujesz, nie zdobywając terenu, to nic to nie znaczy. Chcemy widzieć piłkę wpadającą w pole karne, aby ktoś mógł zdobyć bramkę. 85–90 procent bramek zdobywamy z pola karnego, więc jeśli napastnik tam nie trafia, nie możemy strzelić gola – wyjaśniał.
Doświadczony trener przyznał też, że długo rozmawiał ze swoim podopiecznym. To te dyskusje miały być kluczem do eksplozji jego formy na Pucharze Narodów Afryki. – Odbyliśmy wiele trudnych rozmów i zauważyłem pewne zmiany. Kiedy zespół zebrał się w grudniu, on był tym, który najbardziej starał się na treningach – cieszył się bośniacki szkoleniowiec. W innej rozmowie przyznał, że Boufal gra lepiej niż w Angers. W jego oczach Marokańczyk częściej wraca po piłkę oraz mądrzej drybluje. Te słowa mają sens, bo urodzony w Paryżu zawodnik dawno nie miał takich dobrych liczb.











