Ostatni mecz 1. kolejki Bundesligi odbył się na Signal Iduna Park. W drugim hicie weekendu Borussia Dortmund podejmowała RB Lipsk. Ze względu na napięte stosunki kibiców nawet to spotkanie można nazwać mianem meczu „nienawiści”. Na boisku ostro nie było, ale za to zobaczyliśmy wiele goli. BVB wygrało 4:1, ale do końca wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na murawie.
Do tej pory obie ekipy mierzyły się ze sobą czterokrotnie. Dwa razy ze zwycięstwa cieszył się RB Lipsk, raz Borussia Dortmund, a raz padł remis. Przed rokiem na Signal Iduna Park „Bykom” udało się zgarnąć komplet punktów (wygrana 3:2). Poprzedni sezon nie był udany ani dla BVB, ani dla RBL. Pierwsi zajęli 4. miejsce, mimo kapitalnego startu, a drudzy załapali się na ostatnie miejsce dające udział w eliminacjach do Ligi Europy. Oczywiście teraz stawiają sobie wysokie cele z obowiązkiem gry w Lidze Mistrzów w następnej edycji. Najważniejsza sprawa to zacząć ligę od zwycięstwa.
Trenerskie powroty
Mecz w Dortmundzie był szczególny dla trenerów. Na ławce przy niemieckich boiskach ponownie zasiedli Lucien Favre i Ralf Rangnick. Pierwszy z nich w 2015 roku po czterech latach pracy w Moenchengladbach z tamtejszą Borussią awansował do Ligi Mistrzów. Niestety po zaledwie miesiącu gry kolejnego sezonu został zwolniony z pracy. Następnie przez dwa lata prowadził OGC Nice, z którą osiągał dobre wyniki. Fani BVB pokładają duże nadzieje w szwajcarskim szkoleniowcu.
Ralf Rangnick jako trener pracował w Schalke w 2011 roku. Potem jego los został skrzyżowany z koncernem Red Bulla. Został dyrektorem sportowym w RB Salzburg i RB Lipsk. Dodatkowo jako trener pracował z niemiecką drużyną podczas sezonu w 2.Bundeslidze zakończonego awansem. Od tej pory skupiał się na dyrektorskich obowiązkach. Oczywiście do lata obecnego roku. Rozwiązano umowę z Ralphem Hasenhuettlem i podpisano umowę z Julianem Nagelsmannem.












