Bayern pokonuje Hoffenheim w przedziwnych okolicznościach


Pierwszy mecz sezonu przyniósł sporo kontrowersji

24 sierpnia 2018 Bayern pokonuje Hoffenheim w przedziwnych okolicznościach
foottheball.com

W piątkowy wieczór miała miejsce inauguracja 56. sezonu Bundesligi. Jako ostatnia w Europie swoje rozgrywki wznowiła niemiecka liga. Bayern Monachium podejmował na swoim stadionie TSG 1899 Hoffenheim. Mistrz Niemiec mierzył się z czwartą drużyną zeszłych rozgrywek. Górą byli gospodarze, ale to spotkanie przyniosło sporo kontrowersji.


Udostępnij na Udostępnij na

Mimo pozytywnej statystyki pojedynków z Bayernem Juliana Nagelsmanna (na cztery mecze tylko jedna porażka), do Monachium trener Hoffenheim nie mógł przyjechać z bardzo optymistycznym nastawieniem. W kadrze „Wieśniaków” pojawiły się spore braki, a wszystko przez serie urazów. Kilku kluczowych piłkarzy nie będzie mogło na początku sezonu przywdziać niebiesko-białych koszulek. Z kolei Bayern na początku sezonu dysponował niemal w pełni zdrowymi piłkarzami. Jedynie kontuzjowany jest jeszcze Serge Gnabry, a wolne otrzymał Corentin Tolisso.

Wreszcie wrócili

105 dni musieli czekać fani Bundesligi na wznowienie rozgrywek. Na dodatek na pierwsze danie dostali pojedynek Bayern – Hoffenheim. Oczywiście w roli faworyta wskazywany był mistrz Niemiec. Zresztą wiele wskazuje na to, że mistrzowska patera kolejny rok będzie wręczana monachijczykom. Są oczywiście eksperci i kibice, którzy wierzą w zdobycie mistrzostwa przez Borussię Dortmund. Fani niemieckiego futbolu przede wszystkim chcieliby zobaczyć bardziej wyrównaną walkę o pierwsze miejsce. Żeby nie było powtórki sprzed roku, kiedy w zasadzie w rundzie jesiennej Bayern zbyt mocno odjechał reszcie drużyn.

TSG 1899 Hoffenheim przed rokiem załapało się do najlepszej czwórki. Dzięki temu będziemy mogli zobaczyć je w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Celem „Wieśniaków” będzie zajęcie miejsca dającego udział w europejskich pucharach, a przede wszystkim w Champions League. Niestety początek sezonu może być dla nich trudny. Aż dziewięciu piłkarzy walczyło z urazami do pierwszego ligowego spotkania. Tylko dwóch udało się doprowadzić do tego, aby powołać ich na spotkanie z Bayernem. Niestety niektóre kontuzje są poważniejsze. Kerem Demirbay wróci dopiero w październiku, Nadiem Amiri na końcówkę rundy jesiennej, Dennis Geiger być może zdąży na inaugurację Ligi Mistrzów, a Lukas Rupp będzie zdolny do gry dopiero na rundę rewanżową.

Mecz bez szału, ale ze stratami

Od początku spotkania przewaga była po stronie mistrza Niemiec. Bayern dłużej utrzymywał się przy piłce, stwarzał sobie okazje oraz nie dawał się rozpędzić rywalowi. W sumie w pierwszej połowie brakowało sytuacji, w których Hoffenheim miał piłkę przy nodze. To „Bawarczycy” groźniej atakowali, a zwłaszcza gorąco robiło się po stałych fragmentach gry. Przy pierwszym rzucie rożnym strzał Roberta Lewandowskiego zmierzał w światło bramki, ale jeden z defensorów zablokował uderzenie. Równo o 21:00, czyli w 23. minucie meczu, pierwszego gola w sezonie zdobył Thomas Mueller.

Planem Juliana Nagelsmanna na ten mecz było utrzymywanie się przy piłce, aby wytrącać Bayern z równowagi. Niestety realizację tego założenia zablokowała ekipa gospodarzy, a z równowagi zostali wytrąceni goście. Piłkarze Hoffenheim po stracie bramki zrobili się zbyt nerwowi i zaczęli sobie odbijać to na rywalach. Coraz ostrzejsza gra spowodowała, że w końcu pojawiła się pierwsza ofiara. Rozgrywający dobre spotkanie Kingsley Coman został ostro zaatakowany wślizgiem przez Nico Schulza. Chwilę po kontakcie Francuz dał sygnał, że potrzebuje zmiany, następnie zalał się łzami, leżąc na murawie. Nie wiadomo jeszcze, jak poważną kontuzję złapał skrzydłowy „Bawarczyków”. Obrońcy „Wieśniaków” się upiekło, bo sędzia zamiast czerwonej kartki pokazał mu żółtą.

W drugiej połowie sytuacja całkowicie się odmieniła. Zamiast dalszej dominacji Bayernu wreszcie do głosu zaczął dochodzić Hoffenheim. Nagelsmann w przerwie dotarł do swoich podopiecznych, którzy zaczęli pokazywać więcej dobrej gry na Allianz Arena. Wreszcie udawało się im utrzymywać przy piłce. Co prawda piłka pierwszy raz w drugiej części zatrzepotała w siatce po strzale Lewandowskiego, który był na spalonym, ale pierwsi strzelanie zaczęli przyjezdni. Gola na remis zdobył Adam Szalai.

Niestety po stronie Hoffenheim też pojawiła się ofiara. Kevin Vogt zderzył się ze swoim bramkarzem w walce o górną piłkę. Dla obrońcy oznaczało to zejście z boiska, choć chwilę jeszcze starał się rozbiegać kontuzję na boisku. Prawdopodobnie nie jest to poważny uraz, więc 26-latek nie powinien dołączyć do długiej listy niedostępnych piłkarzy.

Dziwne rzeczy

Arbitrem tego spotkania został Bastian Dankert. Nie był to najlepiej sędziowany mecz. Przez moment w pierwszej połowie trochę pogubił się z karaniem zawodników, bo mógł się chociaż raz pokusić o czerwoną kartkę, kiedy ostrzej zaczął grać Hoffenheim. Kulminacja dziwnych wydarzeń przyszła na ostatni kwadrans. Franck Ribery był faulowany w polu karnym gości. I właśnie tu jest pytanie, czy doszło do przewinienia? Havard Nordtveit starał się wślizgiem zatrzymać Francuza, ale zrobił to za wcześnie. Skrzydłowy gospodarzy w zasadzie położył się na rywalu, który go nie faulował. Innego zdania był sędzia, a system VAR milczał.

Do „jedenastki” podszedł Lewandowski. Polak oddał zbyt słaby strzał, który został sparowany przez Olivera Baumanna. Niestety bramkarz „Wieśniaków” nie zdołał już obronić dobitki Arjena Robbena. 2:1 dla gospodarzy, ale po chwili gry odezwał się VAR. Okazało się, że Holender wbiegł za szybko w pole karne. Ta sytuacja wywołała duże zamieszanie na boisku i na trybunach. Pan Dankert nakazał powtórzyć „jedenastkę”. Tym razem kapitan reprezentacji Polski był bezbłędny.

Bayernowi udało się strzelić gola na 3:1. Po uderzeniu z dystansu Leona Goretzki piłkę między słupki skierował Mueller. VAR ponownie się odezwał, a gola anulowano. Reprezentant Niemiec dotknął piłkę ręką. Fani mistrza Niemiec zobaczyli jednak jeszcze jedną bramkę. Wynik meczu na 3:1 ustalił Robben. „Bawarczycy” pokonali Hoffenheim, ale to, co się działo w pierwszym meczu sezonu, długo zostanie jeszcze w głowach kibiców Bundesligi.

Szczególny mecz dla obu trenerów

Inauguracja sezonu to zawsze ważne wydarzenie, ale dzisiejszy wieczór był naprawdę wyjątkowy dla trenerów Bayernu i Hoffenheim. Niko Kovac debiutował w lidze jako szkoleniowiec mistrza Niemiec. W przeszłości jako zawodnik przywdziewał koszulkę „Bawarczyków” i dla niego będzie to pierwsza tak poważna posada w roli sternika ekipy grającej nie tylko w rodzimych rozgrywkach. W sumie pierwszy mecz ligowy był już trzecim występem w roli pierwszego szkoleniowca monachijskiej ekipy. Oczywiście nie można jeszcze oceniać dokładnie wpływu Chorwata na obrońcę tytułu. Z tym trzeba będzie jeszcze poczekać do września. Jak na razie nie boi się odważnych decyzji, bo już w pierwszym meczu Bundesligi posadził na ławce Matsa Hummelsa i Arjena Robbena.

Julian Nagelsmann objawił się światu w Hoffenheim. To dzięki pracy w tym klubie zyskał sławę niemal na cały świat. Niemieckie media widziały go w roli następcy Carlo Ancelottiego w Monachium. Młody trener był cały czas głuchy na oferty innych ekip. Do czasu. Od następnej kampanii będzie pracować w RB Lipsk. Oznacza to, że dzisiaj rozpoczął ostatni sezon ligowy w drużynie, która pozwoliła mu się tak szybko rozwinąć. Na pewno przed pierwszym gwizdkiem miał w głowie wiele myśli związanych z całą swoją pracą dla „Wieśniaków”. Co ciekawe, jak podawały niemieckie i hiszpańskie media, Nagelsmann miał ofertę pracy od Realu Madryt. 31-latek odrzucił tę niezwykłą propozycję, bo, jak sam przyznał, to jeszcze nie jest ten czas na pracę w tak dużym klubie. Sam chce stopniowo rozwijać się, dlatego jego następnym przystankiem będą „Byki”.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze