Sobotni „Der Klassiker” był znakomitym oknem wystawowym dla tych wszystkich, którzy jeszcze wahają się, czy ligę niemiecką warto regularnie oglądać, czy nie. Nie brakowało niczego. Był gol dla Borussii, nie brakowało szybkich akcji, elektryzujących spięć, fantastycznej atmosfery na Signal Iduna Park. Po ostatnim gwizdku obiekt eksplodował, ponieważ Borussia Dortmund pokonała Bayern 1:0. Z tego rezultatu, prócz fanów z Dortmundu, mogą cieszyć się także w Lipsku.
A to dlatego, że sensacyjny beniaminek przynajmniej przez tydzień będzie liderem tabeli. Przed startem sezonu chyba mało kto wierzył w taki scenariusz. Niemożliwe jednak nie istnieje, a sobotnia wiktoria spowodowała również, że na nowo zmartwychwstał inny rywal monachijczyków do rywalizacji o mistrzostwo Niemiec – właśnie Borussia Dortmund.
Wygrana Borussii Dortmund z Bayernem spowodowała, że liderem tabeli będzie przynajmniej przez tydzień RB Lipsk.
Tuchel idzie w ślady Kloppa
Nie było to zwycięstwo przypadkowe ani też mocno wymęczone. Dortmundczycy od pierwszej do ostatniej minuty zaprezentowali dojrzały, konsekwentny futbol, a w wielu momentach kibicom mogły przypomnieć się piękne czasy Juergena Kloppa. Szybkie przemieszczanie się z akcją na połowę rywala, dynamiczne akcje, bardzo wysoki pressing często okraszony nutką piłkarskiej agresywności przy wsparciu głośnych jak startujący samolot trybun – to wszystko dziś mogliśmy ujrzeć w grze drużyny Thomasa Tuchela.
https://www.youtube.com/watch?v=ffyvEHnXD2E
Goetze przypomina siebie z najlepszych lat
Kilka lat temu w układance Kloppa nieocenioną rolę odgrywał Mario Goetze. Biografii Goetzego i wszystkich jego późniejszych perypetii nie będziemy już przypominać (możecie o nich poczytać tutaj), ale po sobotnim meczu trzeba przyznać jedno: Mario Goetze zaczyna przypominać tego samego chłopaka, który kilka lat temu oczarowywał wszystkich kibiców w Europie. Z Bayernem zagrał – śmiało możemy to powiedzieć – jeden z lepszych meczów na przestrzeni kilku ostatnich lat. Mobilny, waleczny, dobrze przygotowany fizycznie, dodatkowo mający na koncie asystę przy bramce Aubameyanga – za to wszystko dostał od fanów „Żółto-Czarnych” oklaski na stojąco i chyba już wszyscy wybaczyli mu to, że kilka lat temu „zdradził” klub na rzecz monachijskiego giganta.
Borussia Dortmund, czyli perfekcyjna gra, która pogrążyła Bayern
No właśnie, przejdźmy do Bayernu. Analizując minuta po minucie to spotkanie, można dojść do jednego prostego wniosku. To spotkanie będzie miało słodko-gorzki smak dla podopiecznych Carlo Ancelottiego, choć z dużą przewagą tego drugiego smaku. Monachijczycy zagrali wbrew pozorom jeden z lepszych meczów w tym sezonie, ale i pech polegał na tym, że trafili na rywala, który zagrał niemal perfekcyjnie i maksymalnie starał się zabierać wszystkie atuty. Potwierdzeniem tych słów, były sytuacje, kiedy obrońcy Bayernu, którzy wyprowadzali piłkę, nie mogli jej zagrać przez linię pomocy, tylko musieli grać dalekie podania do przodu w kierunku m.in. Lewandowskiego. Było to spowodowane ustawieniem dortmundczyków, którzy wychodzili wysoko i tak ryglowali środek pola, że tę strefę po prostu odcinali.









