– Byliśmy do bólu skuteczni – przyznaje kapitan reprezentacji Polski po meczu z Arsenalem. Borussia wygrała 2:1.
Tydzień po porażce z Anglią Jakubowi Błaszczykowskiemu wreszcie udało się wyjechać z Londynu z tarczą. Borussia nie zachwyciła na Emirates Stadium, ale zabiera ze sobą trzy punkty. Na ustach wszystkich jest Robert Lewandowski, który został bohaterem spotkania. W świetnym nastroju był też inny Polak, Jakub Błaszczykowski. Pomocnik spędził większość meczu, grając w środku pomocy i dopiero tuż przed zmianą w 66. minucie zaczął dryfować w stronę prawej strony boiska.
Kapitan reprezentacji Polski znalazł po meczu czas, aby porozmawiać z iGol.pl o wygranej Borussii, walce o awans z grupy LM oraz wymianie uprzejmości pomiędzy Szczęsnym a Lewandowskim.
Jak oceniasz wynik tego spotkania?
To bardzo ważne zwycięstwo, zwłaszcza w kontekście kolejnych meczów. Daje nam pewien komfort psychiczny – wygrana w Londynie to coś wyjątkowego. Druga połowa meczu nie była w naszym wykonaniu rewelacyjna, ale byliśmy bardzo skuteczni – mieliśmy jedną szansę i potrafiliśmy z niej strzelić.
Druga połowa należała jednak do Arsenalu. Nie bałeś się o końcowy wynik?
To całkiem normalna sprawa, że przeciwnik cały czas atakuje i kontroluje przebieg spotkania, ale futbol daje szanse odmienić losy jedną akcją. Tak też było w tym meczu. Może i nie zagraliśmy dobrze w drugiej połowie, ale potrafiliśmy być do bólu skuteczni. Przyniosło to trzy punkty i to jest najważniejsze.
Rozegraliśmy już kilka spotkań, w których byliśmy lepsi od przeciwników, ale nie wywieźliśmy żadnych punktów. Teraz się udało i to właśnie jest najważniejsze.
Dał o sobie znać w buńczucznych przedmeczowych komentarzach Wojciech Szczęsny. Zwycięstwo Arsenalu dodało trochę smaczku tej wymianie przyjacielskich uszczypnięć?
To nie ma dla mnie znaczenia. Nawet nie bardzo mieliśmy szansę się spotkać. Po przylocie do Londynu każdy był zbyt skoncentrowany na meczu, aby się tym przejmować.
Na Emirates Stadium rozmawiał Robert Błaszczak. Obserwuj autora na Twitterze: @RobertBlaszczak









