Zwolnienie Alana Pardew z funkcji menadżera West Bromwich Albion i powierzenie zespołu Darrenowi Moore’owi przez wielu było potraktowane jako wywieszenie białej flagi i pogodzenie z degradacją. Jednak niespodziewanie „The Baggies” po objęciu sterów przez „Big Dave’a” punktują jak nigdy przedtem w obecnym sezonie i przy korzystnych rezultatach konkurentów mają szansę na zachowanie miejsca w Premier League.
Obecny sezon jest istną gehenną dla kibiców West Bromwich Albion. Już początek kampanii pokazał, że „The Baggies” będzie bardzo trudno uniknąć degradacji. Po dwunastu kolejkach West Bromwich osiadało na dnie tabeli z pięciopunktową stratą. Zaledwie jedno wygrane spotkanie i aż dziewięć porażek spowodowały zwolnienie menedżera Tony’ego Pulisa, który na The Hawthorns pracował niemal trzy lata.
Następcą walijskiego szkoleniowca ogłoszono Alana Pardew. Były menedżer m.in. Newcastle United i West Hamu United miał przywrócić „The Baggies” na bezpieczne miejsce w tabeli. Sam Anglik z optymizmem zapatrywał się na przyszłość zespołu z The Hawthorns.
– Jestem podekscytowany szansą, jaką otrzymałem od West Bromu. Już nie mogę się doczekać, aby rozpocząć pracę z zawodnikami, którzy według mnie mają spory talent – powiedział Pardew. – Natychmiastowym wyzwaniem jest zanotowanie dobrych wyników, których potrzebujemy, aby wspiąć się w górę tabeli. Zdaję sobie jednak sprawę, że dołączam do wielkiego angielskiego klubu z tradycjami. To jeden z tych klubów, który chce się rozwijać w Premier League – dodał angielski menedżer.
Początek pracy Pardew w West Bromwich był okraszony sporą dawką nieszczęścia. W debiucie przeciwko Newcastle United „The Baggies” wygrywali już 2:0, by zakończyć spotkanie remisem, i to po samobójczej bramce w ostatnich minutach meczu. Dalej nie było lepiej.
Kolejne porażki i remisy zamienić na zwycięstwa miał Daniel Sturridge. Wypożyczenie napastnika Liverpoolu zwiększyło morale oraz siłę ofensywną zespołu z The Hawthorns, jednak tylko teoretycznie. Anglik w ciągu trzech rozegranych spotkań w barwach West Bromwich na murawie spędził dokładnie tylko 78 minut. Już na początku meczu z Chelsea Sturridge nabawił się urazu, który wyeliminował go z gry na dłuższy okres. Ostatnia deska ratunku przepadła.
Pardew nie umiał dostatecznie zmobilizować zespołu do realnej walki o utrzymanie. W ciągu dziewiętnastu kolejek wygrał tylko dwa spotkania, przegrał aż dziewięć. To było stanowczo za dużo dla władz West Bromwich. Na sześć kolejek przed końcem obecnego sezonu przedstawiciele „The Baggies” podziękowali za pracę angielskiemu szkoleniowcowi.
„Big Dave” robi hałas
Powierzenie funkcji menedżera członkowi sztabu szkoleniowego Darrenowi Moore’owi wielu ekspertów odczytało jako wywieszenie białej flagi przez władze West Bromwich i pogodzenie się z degradacją. Jamajczyk stał się pierwszym obywatelem swojego kraju, który samodzielnie prowadzi klub z Premier League. Media zinterpretowały to jako ciekawostkę na zakończenie przygody „The Baggies” z najwyższym poziomem rozgrywkowym w Anglii. Jednak Moore myślał tylko o jednym – jak uchronić klub przed degradacją.











