Reprezentacja Białorusi będzie musiała walczyć o utrzymanie w dywizji C Ligi Narodów. To niejedyny symptom kryzysu, w jakim znalazł się białoruski futbol, w ostatnim czasie staczający się również w klubowym rankingu UEFA.
Na zakończenie fazy zasadniczej bieżącej edycji LN spotkały się dwie kadry rozczarowujące ostatnio swoich kibiców. Na neutralnym boisku w serbskiej Baćkiej Topoli Białoruś i Słowacja podzieliły się ostatecznie punktami. Nieco bardziej zadowoleni mogą być Białorusini, bo po pierwsze Słowacy musieli gonić wynik, a po drugie mimo straconej bramki wreszcie niezłe spotkanie rozegrała ich defensywa.
To jednak marne pocieszenie. Białoruś w sześciu meczach LN zdobyła zaledwie trzy punkty, remisując ze Słowacją, Kazachstanem i Azerbejdżanem. Tym samym białoruski zespół nie wygrał oficjalnego meczu od 13 spotkań, spośród których aż 10 przegrał. Ostatni raz nasi wschodni sąsiedzi wygrali dokładnie 27 marca 2021 roku z Estonią. W międzyczasie zajęli też ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata.
Federacja uspokaja…
Białoruski Związek Piłki Nożnej na razie nie widzi jednak powodu do niepokoju. Jego prezes Władimir Bazanow cieszy się bowiem, że białoruska reprezentacja i tamtejsze kluby w ogóle mogą uczestniczyć w rozgrywkach międzynarodowych. Z powodu swojego wsparcia dla rosyjskiej inwazji na Ukrainę Białoruś objęta jest sankcjami i jej drużyny nie mogą grać na własnym boisku. Sam Bazanow w ubiegłym roku został zresztą aresztowany w Czechach, bo jako polityk jest częścią reżimu Aleksandra Łukaszenki.
W czerwcu szef federacji apelował do kibiców, aby dalej wspierali kadrę i pomogli białoruskiej piłce przejść przez ten trudny etap. Usprawiedliwieniem dla beznadziejnych wyników reprezentacji nie są jedynie sprawy polityczne. Kadra przechodzi bowiem wymianę pokoleniową. Od półtora roku czuwa nad nią Georgij Kondratiew, który był już selekcjonerem Białorusi w latach 2011-2014.
Bazanow uważa, że zespołowi trzeba dać czas, żeby nowi reprezentanci dorośli i stali się normalnymi, pełnoprawnymi piłkarzami. W tym kontekście prezes białoruskiego związku wymieniał w ubiegłym miesiącu głównie bramkarzy, ale do nowych twarzy w kadrze należy też kilku piłkarzy z pola.
Na razie Kondratiew nie znalazł sposobu zwłaszcza na poprawę gry kadry w ofensywie. Wiąże się z tym zresztą niewyjaśniona wciąż sprawa rzekomych problemów ze skontaktowaniem się z Witalijem Lisakowiczem, chwalonym za swoją grę w rosyjskim Rubinie Kazań. Ogółem brak pomysłu selekcjonera na grę ofensywną jest sporym zaskoczeniem, bo Kondratiew jako zawodnik był bowiem napastnikiem. 40 lat temu poprowadził nawet Dynamo Mińsk do jedynego w historii mistrzostwa Związku Radzieckiego.











