Na papierze wszystko wydawało się proste. Słowacja rywalizując z Azerbejdżanem, Białorusią i Kazachstanem, miała po jednej edycji przerwy od razu powrócić do dywizji B Ligi Narodów. Okazało się jednak, że kryzys słowackiego futbolu jest poważniejszy, niż dotychczas przypuszczano.
Nawet ewentualna wysoka wygrana z Białorusią nie poprawi notowań reprezentacji Słowacji u jej kibiców. Nasi południowi sąsiedzi nie tylko bowiem spędzą kolejną edycję LN w dywizji C, ale dodatkowo mają za sobą trzy kompromitacje. Tylko w ten sposób można określić dwie porażki z Kazachstanem oraz przegraną na własnym terenie z Azerbejdżanem.
Debiutant na trenerskiej ławce
Czwartkowy mecz z Azerami w Trnawie był jednocześnie debiutem nowego selekcjonera Słowaków. Francesco Calzona rozpoczął więc nowy rozdział swojej kariery zawodowej w najgorszy możliwy sposób. Azerbejdżan jest zaliczany do grona najsłabszych reprezentacji w Europie, dlatego wygrana z nim jest obowiązkiem dla zespołu pokroju Słowacji. Nawet jeśli znajduje się on w dużym kryzysie.
Włoski trener nie mógł tym samym liczyć na żadną taryfę ulgową ze strony słowackich komentatorów. Zwłaszcza że od początku jego osobie towarzyszą spore kontrowersje. Calzona dotychczas nie prowadził bowiem samodzielnie nawet żadnego klubowego zespołu. Jak dotąd pełnił co najwyżej funkcję asystenta, ostatnio pracując w SSC Napoli w sztabie Luciano Spallettiego.
Możliwość podjęcia pracy na własny rachunek nie spowodowała, że Calzona w pełni poświęcił się drużynie. Po podpisaniu kontraktu pod koniec sierpnia, a także po ogłoszeniu powołań w połowie września, szkoleniowiec powrócił do swojej ojczyzny. Ponownie pojawił się na Słowacji tuż przed meczem z Azerbejdżanem, a wcześniej nie obejrzał chociażby żadnego meczu ligi słowackiej. Nie przeszkodziło mu to jednak w powołaniu z niej kilku zawodników.
Jak na razie największym atutem nowego selekcjonera Słowacji jest jego znajomość z Markiem Hamsikiem. Były kapitan słowackiej kadry nie ukrywa, że zna go z czasów gry dla Napoli i polecił go prezesowi Słowackiego Związku Piłki Nożnej, Janowi Kovacikowi. Zdaniem Hamsika kadra potrzebowała nowego impulsu w postaci zagranicznego trenera, a dodatkowo Włoch jest „maniakiem piłki nożnej” dbającym o każdy szczegół.











