Awans do ekstraklasy dla każdego zespołu jest sporym sukcesem. W ostatnich latach beniaminkowie notorycznie nie są jednak przygotowani do gry w elicie pod względem infrastruktury. Komisja ds. Licencji przymyka oko, a kluby domowe mecze rozgrywają na wyjeździe. Szumne zapowiedzi, że podobna sytuacja nie będzie akceptowana w przyszłości, kończą się na słowach. Bezdomne kluby ekstraklasy to patologia czy smutna konieczność?
Sensacyjny awans Sandecji do ekstraklasy postawił Nowy Sącz w stan euforii. Po radości nadszedł jednak długi czas zadumy. Promocja oprócz wymagań sportowych niosła ze sobą potrzebę inwestycji infrastrukturalnych. Stadion im. Władysława Augustynka nie spełniał niezbędnych wymagań. Władze klubu szybko zapowiedziały renowację, by przystosować obiekt do wymagań ekstraklasy. Prace musiały jednak potrwać, więc w Nowym Sączu rozpoczęli poszukiwania stadionu zastępczego. Po rozmowach z paroma klubami wybór władz Sandecji padł ostatecznie na oddalony o prawie osiemdziesiąt kilometrów obiekt w Niecieczy.
– Rozmawialiśmy z Cracovią, lecz zażądała dwa razy więcej pieniędzy niż klub z Niecieczy. Natomiast ze Stalą [Mielec] mogliśmy dojść do porozumienia, jednak tam jest problem innego rodzaju. Późną jesienią musielibyśmy się wyprowadzić, ponieważ brak tam podgrzewanej murawy – argumentował rzecznik prasowy Sandecji Nowy Sącz Marcin Rogowski.
W trakcie procesu licencyjnego klub z Nowego Sącza został objęty nadzorem finansowym oraz prawnym. Mimo gry w roli gospodarza na obcym obiekcie i wielu zastrzeżeń Komisja ds. Licencji Klubowych zdecydowała się zezwolić Sandecji na grę w ekstraklasie.
A po co stadion w Nowym Sączu?
Przyznanie licencji klubowi niespełniającemu podstawowych wymagań wzbudziło liczne kontrowersje. Tym bardziej że zapał do renowacji obiektu w Nowym Sączu po przyznaniu licencji szybko osłabł. Plany pozostały planami, a na „domowych” spotkaniach Sandecji obiekt w Niecieczy najczęściej straszył pustymi krzesełkami.
– Wszyscy doskonale pamiętamy tweeta Zbigniewa Bońka, prezesa PZPN, w którym jasno się wyraził, że takie coś nie powinno mieć już miejsca. Niestety jak widać takie patologie cały czas są i mają się dobrze. Z drugiej strony nie dziwię się, bo trudno byłoby mi wyrzucić albo po prostu nie dopuścić drużyny do rozgrywek, bo ta ma nieodpowiedni stadion. To bardzo trudny temat – mówi dziennikarz i entuzjasta polskiej ekstraklasy Wojciech Bąkowicz.











