Spotkanie Rubinu Kazań z Panathinaikosem Ateny zakończyło się bezbramkowym remisem. Taki sam wynik padł w ostatnim spotkaniu tych drużyn w Atenach.
Niespodziewanie już na samym początku spotkania Panathinaikos mógł objąć prowadzenie. Za niebezpieczne zagranie w polu karnym sędzia podyktował rzut wolny pośredni w polu karnym Rubinu, ale Cisse uderzył prosto w mur. Dopiero po kwadransie pierwszą bardzo dobrą okazję mieli gospodarze. W pole karne Panathinaikosu wpadł Kornilenko, groźnie uderzył z ostrego kąta, ale górą w tej sytuacji był bramkarz gości.

Podopieczni Nikosa Nioplasa sporadycznie gościli pod bramką Rubinu. Ataki Greków były szarpane i brakowało im odpowiedniego tempa, aby zagrozić bramce Ryżykowa. Za to coraz lepiej zaczął grać Rubin. Chociaż trzeba przyznać, że w pierwszych 30 minutach z tej przewagi niewiele wynikało. Kilka strzałów czy dośrodkowań nie przyniosło żadnego skutku.
Pod koniec pierwszej odsłony gospodarze dwukrotnie poważnie zagrozili bramce Panathinaikosu. Najpierw dobrze głową, po fantastycznym dośrodkowaniu, uderzał Kornilenko, ale na posterunku był Tzorvas. Później w doskonałej sytuacji, z pięciu metrów, przestrzelił Kasajew. Pierwsze 45 minut nie przyniosło jednak bramek i do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 0:0.
Od mocnego uderzenia drugą połowę rozpoczęli piłkarze Kurbana Bierdyjewa. Ładnie lewą stroną wszedł w pole karne Kornilenko, płasko dośrodkował, ale rozpędzony Kasajew nie sięgnął piłki. W 55. minucie przypomniał o sobie Cisse. Francuz dostał piłkę na połowie gospodarzy, popędził z nią dobrych kilka metrów i uderzył. Jego strzał poszybował jednak obok bramki. Chwilę później uderzał, aktywny w tym spotkaniu, Kornilenko, ale strzelił w środek bramki i Tzorvas nie miał żadnych problemów z obroną tego strzału.

Pięć minut później świetna wymiana podań zawodników mistrza Rosji i Rjazancew znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Fatalnie przyjął piłkę i ta wylądowała w rękach bramkarza Panathinaikosu. Rubin z minuty na minutę coraz mocniej naciskał na obronę gości, a ta coraz częściej faulowała. Po jednym z nieprzepisowych zagrań sędzia podyktował rzut wolny w okolicach 20. metra od bramki Tzorvasa. Bezpośrednio próbował uderzać Noboa, ale uderzył wprost w bramkarza, który nie miał problemów z obroną tego strzału.










