W pierwszym meczu barażowym europejskiej strefy eliminacji do mistrzostw świata Islandia zremisowała z Chorwacją. Gospodarze zdołali utrzymać bezbramkowy rezultat, mimo że przez niemal całą drugą połowę grali w osłabieniu.
Choć pierwsza połowa rozpoczęła się od dwóch strzałów już w 2. minucie, to wszyscy będą chcieli o niej jak najszybciej zapomnieć. Właściwie oba zespoły przez 45 minut się badały i nie zamierzały zaryzykować. Można było się skupić na nauce łudząco podobnych nazwisk Islandczyków, bo jedyny celny strzał oddał Perisić. Oczywiście jeśli za strzał uznamy niegroźną próbę kopnięcia piłki wprost w środek bramki.
Po przerwie na boisku pojawili się Gudjohnsen oraz Olić i dopiero w drugiej połowie oba zespoły postanowiły zacząć grać w piłkę. Rozpoczęło się od ładnego zwodu Gudjohnsena, który dograł w pole karne do Finnbogasona, ale on przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę później dla Islandii celem nadrzędnym stało się nieprzegranie tego spotkania. Świetną długą piłkę zagrał stoper do Perisicia, a piłkarza Wolfsburga pociągał za koszulkę Olafur Skulason. Sędzia odgwizdał rzut wolny (strzał Srny obronił bramkarz), a defensor gospodarzy został wyrzucony z boiska. Chorwaci przycisnęli, ale na bohatera wyrósł Halldorsson, który świetnie obronił strzały Olicia i Perisica, a kilka minut później Pranjicia i Rakiticia.
Islandia miała ogromne problemy z wychodzeniem z własnej połowy. Na dłuższy czas udało jej się to około 80. minuty, kiedy w końcu oddała drugi strzał w tej połowie (zablokowany), a chwilę później była o włos od zdobycia gola po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Chorwacki gracz zdołał jednak wybić piłkę. W końcówce ponownie przycisnęli goście, a w doliczonym czasie gry szansę miał Modrić, ale nie trafił bramkę. Ostatecznie Islandczycy zremisowali z Chorwatami, co oznacza, że w drugim meczu będzie bardzo ciekawie.









