Cóż za mecz, cóż za emocje! Bayern Monachium pokonał Manchester United 3:1 i to on zagra w półfinale LM. Wynik nie odzwierciedla jednak przebiegu spotkania. Manchester walczył do końca i mógł sprawić niespodziankę. Niemcy okazali się jednak skuteczniejsi.
Od pierwszych minut Bawarczycy rzucili się do ataku na bramkę „Czerwonych Diabłów”. Davida de Geę próbowali pokonać Franck Ribery oraz Mario Mandzukic, jednak oba strzały były bardzo niecelne. Tymczasem po przeciwnej stronie boiska w stuprocentowej sytuacji znalazł się w 8. minucie Wayne Rooney. Anglik otrzymał długie podanie na czystą pozycję, ale zamiast od razu popędzić na bramkę Manuela Neuera, niepotrzebnie zwolnił akcję. Jego strzał został ostatecznie zablokowany przez jednego z obrońców Bayernu.

Niemiecka drużyna w dalszej części meczu nie odpuszczała. Bramka Manchesteru była pod ciągłym oblężeniem. Bardzo aktywny na boisku był Arjen Robben, który jak tylko mógł, oddawał strzał. Ale „Czerwone Diabły” nie zamierzały tak łatwo się poddać. W 17. minucie Kagawa idealnie podał w pole karne do Valencii, a ten skierował piłkę do siatki. Jak się jednak okazało zawodnik Manchesteru był na wyraźnym spalonym.
W 38. minucie technicznym uderzeniem próbował zaskoczyć Davida de Geę Toni Kroos, jednak piłka poszybowała kilka metrów nad bramką. W 44. minucie indywidualną akcją popisał się ponownie Arjen Robben i gdyby jego strzału nie zablokował ofiarnie Smalling, mogło być już 1:0 dla gospodarzy. Do przerwy żadna z drużyn nie stworzyła już sobie klarownej sytuacji na strzelenie gola. Po pierwszej połowie można stwierdzić, że to Bayern jest częściej przy piłce i to on częściej atakuje, jednak do tej pory z tych akcji niewiele wynika. Bawarczycy nie przypominają drużyny sprzed kilku tygodni. Za to Manchester próbuje gry z kontry i jak na razie bardzo dobrze mu to wychodzi. Stwarza sobie groźne sytuacje, które przy odrobinie szczęścia mogą skończyć się bramką.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej. To znowu Bayern częściej nacierał na bramkę rywali. Od 57. minuty zaczął się jednak mecz godny ćwierćfinału LM. Valencia dośrodkował do Evry, który popisał się cudownym strzałem zza pola karnego prosto w okienko bramki Neuera. Niemiec nie miał żadnych szans na interwencję. Minutę później było już 1:1. Bayern od razu po stracie bramki rzucił się do ataku i wykorzystał już swoją pierwszą sytuację. Franck Ribery urwał się na skrzydle Evrze, dośrodkował w pole karne, a tam uderzeniem głową piłkę do siatki skierował Mario Mandzukić. Od tego momentu można powiedzieć, że boisko zamieniło się w prawdziwy ring bokserski. Akcje szły jedna za drugą, a obie drużyny wymieniały się na przemian ciosami.











