Udinese nie wykorzystało autu własnego boiska i tylko zremisowało z PAOK-iem Saloniki w pierwszym meczu 1/16 Ligi Europy. Włosi nie stworzyli oszałamiającej liczby okazji bramkowych, co wynika z konsekwentnej gry obronnej Greków.
Pierwsze minuty zmagań na Stadio Friuli przebiegały dość spokojnie dla obydwu drużyn, choć to gospodarze sukcesywnie pracowali nad posiadaniem piłki oraz sytuacjami bramkowymi. Udinese z minuty na minutę pojawiało się coraz bliżej bramki Kresicia. Aktywny na prawej stronie boiska był Armero, a w środku pola coraz śmielej radził sobie Floro Flores. PAOK skupiał się raczej na kontrataku niż ataku pozycyjnym, a także okazyjnych strzałach z dystansu mających zaskoczyć Handanovicia.

Polskich kibiców w pierwszych dwóch kwadransach mogła cieszyć dobra postawa Mirosława Sznaucnera, który był pewny w defensywie, momentami inicjując akcje ofensywne na prawej stronie boiska. Z pozoru groźny wydawał się strzał Floro Floresa z 38. minuty spotkania, gdy Włoch huknął zza pola karnego, futbolówka odbiła się jeszcze niebezpiecznie przed Kresiciem, ale bramkarz gości opanował sytuację. Chwilę później miał ponownie pełne ręce roboty, gdy na uderzenie z dystansu zdecydował się Armero. Wykonanie nieco bardziej precyzyjne od tego, które pokazał Floro Flores, ale ponownie to Kresić był górą.
Do przerwy utrzymywał się zatem wynik bezbramkowy z delikatnym wskazaniem na Włochów. Trzeba przyznać, że gospodarze nie mieli pomysłu na przełamanie dobrze ustawionej defensywy PAOK-u Saloniki. Swoją drogą, Grecy nie przebierali w środkach, zatrzymując rywali, a także często pokazywali świetne wyczucie w poczynaniach obronnych.
Po przerwie sytuacja na boisku nie uległa większym zmianom. Gracze Udinese nadal prowadzili grę, nieco częściej niż w pierwszej połowie oddając pole manewru rywalom, jednak nadal panując w pełni nad wydarzeniami na boisku. Groźnie pod bramką Handanovicia zrobiło się po godzinie gry, gdy zza pola karnego uderzał Fotakis, a golkiper gospodarzy z nie lada problemami poradził sobie z próbą Greka.
Włosi próbowali, próbowali i próbowali, ale nadal nie potrafili przełamać niesłabnącej obrony PAOK-u. Próbował z prawej strony Armero, próbował z lewej strony Fabbrini, próbowali także środkiem piłkarze ze Stadio Friuli, ale Grecy bronili się niezwykle skutecznie. Kolejne akcje kończyły się na interwencjach piłkarzy z pola bądź samego Kresicia. Nawet strzały z dystansu nie przynosiły spodziewanego efektu, bo przed polem karnym przyjezdnych było po prostu zbyt gęsto. Przekonał się o tym Armero, który kwadrans przed końcem zdołał oddać strzał, ale będąc pod presją, zrobił to bardzo nieprecyzyjnie.











