Zakończył się mecz pierwszej kolejki Ligii Mistrzów Racing Genk – Valencia CF. Pomimo ogromnej dominacji w tym spotkaniu, piłkarze „Nietoperzy” musieli zadowolić się bezbramkowym remisem. Gospodarze ten wynik mogą zawdzięczać rozregulowanym celownikom przyjezdnych, oraz swojemu bramkarzowi, Laszlo Koetelesowi.
Pierwsza połowa, pomimo znacznej przewagi gości, zakończyła się bezbramkowym remisem. W dziewiątej minucie przed dobrą szansą na zdobycie gola stanął Roberto Soldado, jednak jego strzał głową minął bramkę gospodarzy. Po chwili nowy kapitan Valencii uderzał po raz kolejny, ale tym razem został zablokowany przez obrońców mistrza Belgii. Po minucie świetna akcją indywidualną popisał się skrzydłowy „Nietoperzy”, Pablo Piatti, niestety uderzył piłkę prosto w bramkarza gospodarzy, Laszlo Koetelesa. Hiszpański zespół zdecydowanie przeważał na boisku, stwarzał sobie sytuacje do zdobycia gola, jednak nie potrafił ich wykorzystać. Kolejną dobrą sytuację zmarnował Piatti, który w sytuacji sam na sam uderzył niecelnie i posłał piłkę w trybuny. Po półgodzinie gry znowu w dobrej sytuacji znalazł się Soldado. Hiszpański napastnik szybkim zwodem minął Anele Ngcongca, ale gdy stanął oko w oko z Koetelesem, kopnął piłkę prosto w ręce węgierskiego bramkarza. Chwilę później na bramkę mistrza Belgii z dystansu uderzał Sofiane Feghouli, ale ten, bardzo mocny strzał nie wylądował w siatce. 10 minut przed końcem pierwszej połowy po raz kolejny świetnie zachował się Koetels, który czubkami palców sparował na rzut rożny potężne uderzenie Piattiego. W ostatniej minucie pierwszej części gry wysoko nad poprzeczką gospodarzy uderzył Feghouli. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę.

Już w pierwszej minucie drugiej połowy na bramkę Valencii uderzał Jelle Vossen, jednak piłkę pewnie złapał brazylijski golkiper „Nietoperzy”, Diego Alves. Po chwili wszystko wróciło do normy, czyli sytuacje bramkowe znowu tworzyli sobie zawodnicy gości, ale byli tak samo nieskuteczni jak w pierwszej połowie. W ciągu następnych kilkunastu minut na bramkę gospodarzy uderzali Piatti, Soldado (dwukrotnie) i Parejo, jednak żaden z nich nie potrafił skierować piłki do siatki. Lepiej zaczęli grać gospodarze, zwłaszcza Buffel i Vossen, jednak ich gra nie przekładała się na sytuacje bramkowe dla Genku. W 68. Minucie zagotowało się w polu karnym gospodarzy, po tym jak piłkę z rzutu wolnego wrzucił Ever Banega, ale i tym razem tylko na niebezpieczeństwu się skończyło. Na kwadrans przed końcem spotkania w dobrej sytuacji znalazł się defensor Valencii, Adil Rami, jednak tak jak koledzy z zespołu nie był w stanie pokonać golkipera belgijskiego zespołu. Jeszcze przed końcem meczu gola próbowali zdobyć Pablo Hernandez, Banega, Soldado i Rami, ale w tego dnia Valencii po prostu nie dane było zdobyć bramkę. Każdy strzał piłkarza hiszpańskiego zespołu lądował w rękach golkipera Genku, lub na trybunach. W ostatniej minucie spotkania na strzał rozpaczy zdecydował się jeden z zawodników Genku i o mały włos nie zdobył gola. Bohaterem gości został Diego Alves, który popisał się skuteczną interwencją i złapał piłkę.











