W ramach 4. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów Bayern Monachium podejmował SSC Napoli. W meczu, w którym nie brakowało bramek, emocji i kartek, lepszy okazał się Bayern, tym samym zapewniając sobie awans z grupy.
Po remisowym spotkaniu w poprzedniej kolejce w Neapolu przyszedł czas na rewanż. Przed tym spotkaniem trener gości, Walter Mazzarri, przekonywał, że jego piłkarze przyjechali do Monachium po historyczny sukces. Jego założenia wzięły w łeb, bo w formie dzisiejszego wieczora był Mario Gomez.
Zwycięstwo dawało Bawarczykom awans z grupy i tym samym grę w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Zadanie nie było łatwe, ale gospodarze potraktowali je bardzo poważnie. Bayern od początku starał się dłużej utrzymywać przy piłce, dzięki czemu miał również więcej okazji strzeleckich. Jedną z lepszych zmarnował w 10. minucie Luiz Gustavo, który strzelił prosto w De Sanctisa. Momentalnie chciał odpowiedzieć Lavezzi, który jednak nie trafił nawet w bramkę strzeżoną przez Manuela Neuera. Jednak długo na pierwsze trafienie w tym meczu nie musieliśmy czekać. Na 1:0 dla Bayernu trafił Mario Gomez, który wykazał się świetną kontrolą piłki, minął Hugo Campagnaro i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w bramce Morgana De Sanctisa.
Wydawało się, że po stracie bramki do porządnej gry wezmą się w końcu podopieczni trenera Mazzarriego, którzy raz po raz zagrażali „Bawarczykom”. Jednak seria rzutów wolnych i rożnych nie przyniosła zamierzonego skutku i goście nadal przegrywali. W 23. minucie zrobiło się 2:0. Po pięknym podaniu Toniego Kroosa nad linią defensywną Napoli do piłki podbiegł Mario Gomez, po czym po raz drugi w tym meczu pokonał bramkarza przyjezdnych. Trzeba przyznać, że był to piękny strzał z woleja. Jeśli ktokolwiek myślał, że to już koniec emocji, grubo się przeliczył. Obie drużyny atakowały, Napoli chciało bowiem strzelić kontaktową bramkę, a Bayern pozbawić wszelkich złudzeń swojego dzisiejszego rywala.
Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry w pierwszej połowie trzecią bramkę w tym meczu strzelił Gomez. Z dystansu strzelał Kroos, piłkę zdołał wybronić De Sanctis, ale przy dobitce z kilku metrów Gomeza był już bez szans. W ostatniej minucie pierwszej części gry bramkę strzeliło Napoli, a konkretnie Fernandez. Ładny strzał głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Ezequiela Lavezziego i nadzieje na korzystny rezultat odżyły. W pierwszej odsłonie gry już bramki nie padły, ale kibice z niecierpliwością wyczekiwali drugiej rundy, zwiastowała ona bowiem wielkie emocje na Allianz Arena.
Druga część gry nie była już tak emocjonująca jak pierwsze 45 minut, ale na pewno sytuacji bramkowych nie brakowało, stąd kibice na trybunach nadal mogli oglądać świetne widowisko tego wieczora.
Pierwsze minuty to przede wszystkim niewykorzystane sytuacje strzeleckie Gomeza i Lahma, a po stronie Napoli Lavezziego i niewidocznego praktycznie wcale Cavaniego. Bayern bardzo mądrze kontrolował przebieg całego spotkania, nie pozwalając przyjezdnym na zbyt wiele. W 67. minucie sprytnie próbował Lavezzi, ale po raz kolejny bardzo dobrze zachował się Manuel Neuer, broniąc strzał. Z minuty na minutę coraz większa nerwowość wkradała się w szeregi neapolitańczyków, którzy zaczęli polować na kości Kroosa i spółki. Sędzia jednak nie był obojętny na takie zachowania, dlatego też nie szczędził żółtych kartek piłkarzom Napoli.









