Już o 20:45 wielki półfinał Ligi Mistrzów. Barcelona i Bayern spotkają się po dwóch latach przerwy. „Barca” pała żądzą rewanżu za historyczną klęskę. Bayern po odpadnięciu z Pucharu Niemiec może już wyłącznie skupić się na starciu z „Blaugraną”. Bez wątpienia czeka nas wielki mecz, ale przed nim stawiamy kilka pytań. Oto co do powiedzenia mają zapytani przez nas Michał Trela – dziennikarz Przeglądu Sportowego oraz Tomasz Urban – znawca i pasjonat Bundesligi.
Jakie reakcje wypełniły obóz Bayernu po wylosowaniu „Barcy”? Czy kibice liczą na powtórkę z 2013 roku?
Tomasz Urban: Nie no, nie żartujmy… Tamten dwumecz nie odgrywa wielkiego znaczenia. Reakcje na samo losowanie były odważne, nikt w Monachium Barcelony się nie przeląkł. W dniu losowania wydawało się, że jedynym kadrowym ubytkiem będzie Alaba. Dopiero później doszły kolejne urazy i miny Niemcom mocno zrzedły. Powszechnie uważa się, że to Barcelona jest zdecydowanym faworytem tej konfrontacji, choć gdzieniegdzie można w mediach natrafić na wymachiwanie „szabelką”. To jednak rzadkość. Nastroje dobitnie obrazują typy ekspertów Sport1 – byłych bundesligowych piłkarzy. Stefan Schnoor typuje 3:1 dla Barcelony, Thomas Strunz 2:1, a jedynie moderator stacji Thomas Helmer prezentuje urzędowy optymizm i typuje remis.
Michał Trela: Na pewno Barcelona nie była wymarzonym losem. Tym był oczywiście Juventus. Mecz z Barceloną ma dla Bayernu oczywiście sto tysięcy podtekstów, ale starcie z Realem też miałoby smaczek – w końcu byłby to rewanż za zeszłoroczną klęskę. Z całą pewnością w Bayernie nie przyjęli losowania z ulgą, ale spodziewam się, że w Barcelonie też nie. Bardzo trudny mecz dla obu drużyn, choć faktycznie Barcelona jest aktualnie chyba w najwyższej formie w całej Europie.
Czy z ostatniego spotkania ligowego możemy cokolwiek przewidzieć odnośnie do półfinału? Mam na myśli wariant, w którym z lewej strony zagrali razem Bernat z Rafinhą.
Michał Trela: W ogóle nie przywiązywałbym się do tego, jak Bayern wyszedł w ostatnim meczu ligowym. Chodziło tylko o oszczędzenie zawodników na Barcelonę. W podstawowym składzie zagrali Mitchell Weiser i debiutant Rico Strieder. Ten pierwszy ma małe szanse na występ w Barcelonie, a Strieder żadnych. Myślę, że Bayern zagra tym razem czwórką w obronie, a nie jak ostatnio trójką. Rafinha nie jest stoperem, nawet jeśli ostatnio tak grał. Barcelona to inny rozmiar kapelusza. Martinez dopiero wrócił po dziewięciomiesięcznej przerwie i też nie jest jeszcze gotowy na pełne obroty. Poza tym, mam przeczucie, że Guardiola będzie chciał uniknąć wystawiania Dantego, o ile tylko będzie to możliwe, bo ten sezon pokazuje, że Brazylijczyk to bomba zegarowa. Dlatego mój typ to Rafinha i Bernat na bokach, a Boateng i Benatia jako stoperzy. W takim wariancie są największe szanse na zatrzymanie MSN.
Co z ustawieniem?
Tomasz Urban: Wyjdzie na trójkę z tyłu, a w zasadzie na piątkę. Nie ma innej możliwości, przy tylu ubytkach skład narzuca się niemal sam. Powinno to wyglądać tak: Neuer – Rafinha, Benatia, Rafinha – Bernat, Lahm – Schweinsteiger, Alonso, Thiago – Müller, Lewandowski, choć ekspert Sport1 – Thomas Strunz – twierdzi, że na środku defensywy zobaczymy Alonso, Rafinha przejdzie na prawe












