„Bawarczycy” robili, co mogli, ale nie zdołali zatrzymać BATE Borysów, które na własnym stadionie zwyciężyło 3:1. Bramki dla gospodarzy zdobyli Pawłow, Rodionow oraz Bressan, a honorowe trafienie dla gospodarzy na swoim koncie zapisał Ribery.
Bayern to jeden z kandydatów do zwycięstwa w tej edycji Ligi Mistrzów. Mimo to nie mógł zlekceważyć BATE, które w poprzednim meczu zdominowało Lille i wygrało na wyjeździe 3:1.
Po pierwszych dziesięciu minutach gospodarze oddali już dwa strzały, oba w światło bramki. Bayern natomiast poza zbliżaniem się co chwila do pola karnego nie osiągnął za wiele. Potem już zaczął się rozkręcać. Bramka powinna paść już w 13. minucie. Filipienko dał sobie zabrać piłkę przy polu karnym i szansę na gola miał Kroos. Niestety, na pustą bramkę trafił w słupek.

Goście posiadali piłkę, goście zagrażali bramce, ale to BATE po pięknej kontrze prowadziło. Neuera pokonał Pawłow, który w 22. minucie wykorzystał nieudane uderzenie kolegi z drużyny. Bayern od razu wściekle rzucił się do ataku i już w pierwszej akcji miał szansę na bramkę. Świetnie bronił Gorbunow. Minutę później znów uratował swój zespół po strzale Mandzukicia.
Podopieczni Juppa Heynckesa nie ustępowali. Po stracie bramki biegali jak szaleni, ale nie potrafili złapać swojego rytmu. Ich ataki zazwyczaj kończyły się strzałem z daleka lub nieudanym dośrodkowaniem. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy mogła paść bramka wyrównująca. Strzały Bayernu świetnie blokowali jednak zawodnicy gospodarzy, mimo że ci byli w samym środku pola karnego.
Druga połowa rozpoczęła się mniej więcej tak, jak zakończyła poprzednia. Mieliśmy sporą aktywność Bayernu i piłkarzy BATE czekających na kontry i dzielnie broniących wyniku. Po jednym z ataków była realna szansa na dwubramkowe prowadzenie. Świetnie spisał się jednak Neuer, który pewnie wybronił mocne uderzenie Pawłowa.
Po godzinie gry nieźle zaczęli spisywać się piłkarze gospodarzy. Naprawdę prezentowali się dobrze na tle takiego rywala jak Bayern. Po raz kolejny nie wykorzystali szansy na drugiego gola. I tym razem przed szansą stanął strzelec pierwszej bramki. Pawłow z dziewięciu metrów uderzył tak mocno, że futbolówka po drodze spotkała pewnie słynną piłkę Ramosa.
Jupp Heynkes zdecydowanie tracił cierpliwość. Chciał postawić wszystko na jedną kartę. W 77. minucie za Badstubera wstawił Schweinsteingera. Minutę później BATE cieszyło się z podwyższenia prowadzenia. Po świetnym podaniu od Oleknowicza Rodionow nie dał szans bramkarzowi Bayernu, uderzając z całej siły po krótkim słupku.
Bayern wściekle rzucił się do ataku. Słupek uratował BATE przed stratą bramki, gdy zza pola karnego uderzał Ribery. Piłkarze gości jednak nie odpuszczali i w 91. minucie zdobyli bramkę kontaktową, a konkretnie Ribery po świetnym podaniu Shaqiriego. Ale to było na nic! BATE wyprowadziło niesamowity kontratak, po którym skończyły się marzenia Bayernu. Gospodarze pokazali, że ostatnie zwycięstwo z Lille to nie był przypadek. A „Bawarczycy” mają się z czego tłumaczyć.










