O 21 rozpoczęły się ostatnie cztery mecze drugiej rundy Pucharu Niemiec. We wszystkich grały zespoły z Bundesligi, a w jednym z nich, nawet dwa. Byliśmy też świadkami dogrywki i jednego rozstrzygnięcia w rzutach karnych.
Bayern Monachium – 1. FC Kaiserslautern 4:0
Pizarro 12., 58., Robben 49., 88.
Gospodarze byli zdecydowanymi faworytami tego starcia. Podrażnieni pierwszą porażką w Bundeslidze od początku ruszyli do ataku. Swoją przewagę na przestrzeni całego meczu udowodnili bramkami. Wynik spotkania strzałem w długi róg otworzył Pizarro, który dostał bardzo dobre podanie od Robbena w pole karne. Kilka minut po przerwie błąd popełnił Jessen, Pizarro zgrał piłkę głową do Robbena, a ten uderzył nie do obrony z jedenastu metrów. Niecałe dziesięć minut później było już 3:0. Dośrodkowanie Shaqiriego na bramkę głową zamienił Pizarro. Wynik spotkania tuż przed końcem ustalił Robben. Holender wraz z peruwiańskim napastnikiem niemal we dwójkę rozbili ekipę spadkowicza Bundesligi.
VfL Wolfsburg – FSV Frankfurt 2:0
Diego 51., Dost 61.

Odejście Felixa Magatha wyraźnie dobrze zrobiło piłkarzom z Wolfsburga. A szczególnie strzelcom bramek, którzy w końcu grają a miarę swoich możliwości. Drużyna drugoligowca bardzo się starała, ale ostatecznie nie dała rady powstrzymać rywali, dysponujących o wiele mocniejszym składem. Bramki padły jednak dopiero w drugiej połowie. Najpierw po ładnej akcji Hasebe i Olicia do siatki trafił Diego. Przy drugiej bramce to Brazylijczyk dogrywał. I to na tyle dobrze, że obowiązkiem Dosta było strzelić gola. Tak też się stało i zawodnicy Wolfsburga mogą cieszyć się z drugiej wygranej z rzędu.
Hannover 96 – SG Dynamo Drezno 1:1 (4:3 w karnych)
Diouf 16. – Bregerie 28.
Jedna ze słabszych drużyn 2. Bundesligi postawiła ciężkie warunki ekipie występującej w europejskich pucharach. Jednak to gospodarze objęli prowadzenie już po nieco ponad kwadransie gry. Piłka wybita po dośrodkowaniu Pandera trafiła do Chelundoro. Ten podał do Ya Konana, który z kolei zgrał głową do Dioufa. Senegalczykowi nie pozostało nic innego, jak wpakować piłkę do siatki. Kibice gospodarzy zostali jednak zaskoczeni, bo drużynie z Drezna udało się wyrównać. Jeden z obrońców, Bregerie, uderzył nie do obrony. Choć trzeba dodać, że źle ustawiony był Zieler. Przewagę w meczu miał Hannover, ale nie potrafił strzelić kolejnych bramek. W 81. minucie na boisko wszedł Artur Sobiech. Ani on ani żaden z pozostałych piłkarzy nie zdołał zmienić już wyniku w ciągu regulaminowego czasu gry a potem dogrywki i zwycięzce wyłoniły rzuty karne. Już w pierwszej kolejce nie trafił Losilla. W czwartej serii pomylił się Sobiech, co wykorzystali rywale, doprowadzając do remisu. Na szczęście nikt nie będzie tego Polakowi wypominał, bo w ostatniej, piątej serii najpierw trafił Schlaudraff a potem do bramki nie trafił Pote.











