Bayern Monachium już drugi raz zagra na klubowych mistrzostwach świata. Licząc poprzednika tych rozgrywek, czyli Puchar Interkontynentalny, staje przed szansą zdobycia trzeciego w swojej historii tytułu najlepszej drużyny globu. Osiem lat temu zespół pod wodzą Pepa Guradioli bez problemu pokonał w finale marokańskie Raja Casablanca.
Ubiegłoroczny triumfator Ligi Mistrzów miał niewiele czasu na regenerację. Na dodatek Bayern zagra dziś w zupełnie innych warunkach atmosferycznych niż podczas piątkowej rywalizacji w Berlinie. Mecz z tamtejszą Herthą był rozgrywany przy intensywnych opadach śniegu, tymczasem w stolicy Kataru w najbliższych dniach temperatura najprawdopodobniej nie spadnie poniżej 24 stopni.
Kibice w Europie z lekkim przymrużeniem oka traktują klubowe mistrzostwa świata. Zupełnie inaczej jest w przypadku drużyn z innych kontynentów. Świadczy o tym choćby zainteresowanie występami meksykańskiego Tigres UANL czy egipskiego Al-Ahly Kair. Drużyna dzisiejszego rywala Bayernu, czyli zwycięzcy ostatniej edycji Afrykańskiej Ligi Mistrzów, będzie więc z pewnością niezwykle zmotywowana. Zwłaszcza że zawodnicy Al-Ahly będą mogli zaprezentować swoje umiejętności przed kibicami z całego świata.
Bayern nie zamierza jednak lekceważyć swoich przeciwników, a przede wszystkim chce sięgnąć po kolejne trofeum. Zarówno zawodnicy, jak i trener Hansi Flick nie szukają więc wymówek, choć nie ukrywają jednocześnie, że podróż do Dohy była wyjątkowo trudna. Dodatkowo „Die Roten” przyjechali do Kataru osłabieni. Z powodu koronawirusa nie będą mogli zagrać Leon Goretzka i Javi Martinez.
Mało kto pamięta
Jeszcze przed klubowymi mistrzostwami świata funkcjonował wspomniany już Puchar Interkontynentalny. W dorocznym meczu spotykali się w nim zwycięzcy europejskiej Ligi Mistrzów oraz Copa Libertadores. Bayern był jednym z ostatnich triumfatorów tych rozgrywek. W 2001 roku na Stadionie Olimpijskim w Tokio pokonał 1:0 argentyńskie Boca Juniors. Zespół prowadzony przez legendarnego Ottmara Hitzfelda męczył się ze swoimi rywalami, stąd wygrał 1:0 dopiero po dogrywce.
Z przyczyn naturalnych w składzie Bayernu próżno szukać piłkarzy, którzy dwie dekady temu wznosili puchar za triumf nad Boca Juniors. Mecz pamięta też zapewne niewielu kibiców „Die Roten”. Wszak od tamtego czasu klubowa gablota wypełniła się wieloma innymi trofeami, bardziej przykuwającymi uwagę fanów i mediów. Nieco inaczej jest w przypadku , choć oczywiście także i w tym przypadku czas zrobił swoje.











