BATE Borysów niespodziewanie pokonało na wyjeździe faworyzowane Lille 3:1 w ramach 1. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Bohaterem spotkania bezapelacyjnie został Rodionow, a na listę strzelców wpisali się także Oleknowicz i Wołodko.

Wszystko wskazywało na to, że zarówno początek, jak i całe spotkanie grupowe Ligi Mistrzów przebiegać będzie pod dyktando gospodarzy. Drużyna Lille wydawała się bowiem teoretycznie lepszą ekipą, a poszczególne nazwiska piłkarzy w zespole gości nie robiły większego wrażenia. Pierwszą akcję w wykonaniu zespołu z Francji mieliśmy okazję zaobserwować już cztery minuty po rozpoczęciu meczu przez Marcina Borskiego. Wówczas dobrym rajdem i strzałem z dystansu popisał się Kalou, ale piłka wylądowała ostatecznie w rękach bramkarza. W odpowiedzi niespodziewanie skutecznie zaatakowali zawodnicy BATE Borysów. Aleksandr Wołodko wykorzystał świetną akcję stworzoną przez swoich kolegów i tylko wykończył ją pięknym strzałem, nie dając szans golkiperowi. Niezadowoleni z przebiegu spotkania gospodarze chcieli natychmiast odrobić stratę. Najpierw z główki próbował uderzać Tulio de Melo, a następnie z okolic pola karnego Mathieu Debuchy, ale nic z tego.
20. minuta meczu ponownie należała do ekipy przyjezdnych. Tym razem dobre podanie od Edgara Oleknowicza wykorzystał Witalij Rodionow, podwyższając prowadzenie na 2:0. Kolejne minuty były już jedynie pokazem niemocy zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Dzisiejsi bohaterzy próbowali bezwzględnie przedrzeć się pod pole karne rywala, ale każda kolejna próba kończyła się niepowodzeniem. Kwadrans przed gwizdkiem sędziego oznaczającym koniec pierwszej połowy na strzał z dystansu zdecydował się Marvin Martin, ale futbolówka minęła bramkę. W 34. minucie swojej szansy z pola karnego próbował jeszcze Dimitri Payet. Strzał Francuza został jednak w ostatniej chwili dobrze zablokowany przez jednego z defensorów rywala. Kiedy wydawało się, że teraz już tylko Lille będzie atakować, piłkarze z Białorusi podwyższyli wynik spotkania na 3:0 za sprawą Edgara Olekowicza, do przerwy rezultat nie uległ już zmianie.

Francuzi, niemający już nic do stracenia, postanowili postawić na bardziej ofensywne ustawienie, dokonując w przerwie dwóch zmian. W 52. minucie










