Jedna z „Siedmiu Sióstr” włoskiej Serie A nie może zaliczyć tego sezonu do najbardziej udanych. 14. miejsce w ligowej tabeli i tylko 25 punktów z -11 bramkami (bilans strzelonych goli do straconych). Z pewnością nie jest to szczyt marzeń drużyny Fiorentiny. Jednak kibice mają kilka promyków, które mogą wywoływać uśmiech na ich twarzy. Jednym z nich jest obecnie rywalizujący o pozycję numer trzy w bramce reprezentacji Polski Bartłomiej Drągowski.
Choć w klubie z Florencji nie brakuje znanych nazwisk, na czele z byłym wicemistrzem świata, Franckiem Riberym, to jednak sezon jest stracony. Niska lokata w lidze, przegrane mecze z teoretycznie słabszymi zespołami. Jeśli dodać do tego przewagę tylko siedmiu punktów nad drużyną, która aktualnie spada, to można się zastanawiać, czemu jest aż tak źle. Dodając fakt, że kibice uważają swojego bramkarza za najlepszego piłkarza w ich zespole, rodzi się pytanie, czy projekt piłkarski drużyny Giuseppe Iachiniego jest na tak niskim poziomie czy ten nieudany sezon niespodziewanie wykreował nową gwiazdę.
Budowanie pozycji
Kiedy w 2016 roku odchodził z Jagielloni, miał 19 lat, 64 mecze rozegrane w najwyższej klasie rozgrywkowej oraz 20 czystych kont. Ówczesna kwota transferu również była wysoka, bo wynosiła 3,2 miliona euro. Początki jednak nie były łatwe, gdyż walka o miejsce z solidnym Ciprianem Tatarusanu, a więc podstawowym bramkarzem Rumunii, nie mogła być usłana różami.
Dodatkowo rywalizację skomplikowała kontuzja, która wykluczyła Polaka na miesiąc z gry. To musiało zaboleć, bo wydawało się, że Bartłomiej Drągowski przekonał już do siebie pierwszymi treningami, kiedy rumuński bramkarz odpoczywał po Euro 2016. Niestety wspomniana wcześniej kontuzja wypromowała niespodziewanie kolejnego rywala w walce o skład – Lucę Lezzerriniego, i to on wyrobił sobie mocne pole position u Paulo Sousy w walce o pozycję numer dwa.
Sam Drągowski o swojej pozycji mówił tak: – Na tę chwilę niewiele mogę powiedzieć. Nie gram, tylko trenuję. Nie widać na razie progresu, jeśli chodzi o moją pozycję w zespole. Ale dalej cierpliwie trenuję i zobaczymy, jak to będzie. Kariera bramkarza odmieniła się tak naprawdę w momencie dołączenia na zasadzie wypożyczenia do miejsca, które wszystkim polskim fanom Serie A miło się kojarzy, a więc Empoli.
Empoli, punkt zwrotny
Kiedy Krzysztof Stanowski za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformował polskiego kibica, że Bartłomiej Drągowski będzie wypożyczony do byłego klubu Piotra Zielińskiego, wszyscy zastanawiali się, co to zmieni w przyszłości.











