Już w sobotę przekonamy się, kto zdobędzie tytuł najlepszej klubowej drużyny na Starym Kontynencie. Oba kluby musiały pokonać wielu przeciwników, aby znaleźć się w finale. Tym razem przyszedł czas na prześledzenie drogi do decydującego starcia, którą przeszła FC Barcelona.
Swój udział w tegorocznej edycji Champions League zawodnicy katalońskiego klubu rozpoczęli od fazy grupowej. Rozstawieni byli oczywiście w najwyższym, pierwszym koszyku, a los przydzielił ich do grupy D, gdzie zmierzyli się duńską FC Kopenhaga, rosyjskim Zenitem Kazań i greckim Panathinaikosem Ateny. Podopieczni Pepa Guardioli na inaugurację zagrali na własnym boisku z Panathinaikosem. Pojedynek ten miał miejsce w połowie września, a „Barca” ograła rywala 5:1. Początek należał jednak do ateńczyków, którzy w 20. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą bramki Sidneya Govou. Dwie minuty później był już remis, do wyrównania doprowadził najlepszy strzelec tej edycji Ligi Mistrzów. Do przerwy było już 3:1 po bramce Davida Villi i kolejnym trafieniu Messiego. W drugiej połowie zwycięstwo przypieczętowali jeszcze Pedro Rodriguez i Daniel Alves, dzięki czemu gracze „Barcy” mogli cieszyć się z trzech punktów.

Później przyszedł czas na wyjazd na wschód kontynentu, gdzie „Azulgrana” zagrała z Rubinem. Tak jak rok wcześniej, tak i tym razem Barcelona miała z ekipą z Rosji sporo problemów. Do przerwy przegrywała bowiem 0:1 po golu Christiana Noboi, po przerwie wyrównał co prawda Villa, lecz wygranej osiągnąć się już nie udało. Kolejny mecz „Blaugrany” to pojedynek na Camp Nou z Kopenhagą, który drużyna z Hiszpanii wygrała 2:0 po dwóch bramkach Messiego. Rewanżowy mecz z Duńczykami był już dla podopiecznych Guardioli dużo cięższy. To gospodarze mieli sporo szans na pokonanie Valdesa, lecz spotkanie skończyło się remisem 1:1. Ostatnie dwa pojedynki grupowe to już dość pewne wygrane „Barcy”. Najpierw katalońscy zawodnicy ograli na wyjeździe Panathinaikos 3:0, a na koniec fazy grupowej wygrali z Rubinem 2:0. Dzięki temu Barcelona wygrała grupę D z dorobkiem czternastu punktów i bez większego problemu awansowała do fazy grupowej.
W 1/8 finału gracze z Camp Nou trafili na angielski Arsenal. Mecz ten zapowiadany był jako rewanż za zeszłoroczny ćwierćfinał. Pierwsze starcie rozegrane zostało na Emirates. W 26. minucie spotkania to goście wyszli na prowadzenie dzięki Villi, który pokonał Szczęsnego. Polski bramkarz spisywał się jednak bardzo dobrze, powstrzymując Messiego i spółkę przed strzelaniem kolejnych bramek. W drugiej połowie do głosu doszli podopieczni Wengera. Najpierw w 78. minucie z ostrego kąta strzelał Robin van Persie i wykorzystując złe ustawienie Victora Valdesa, zdołał umieścić piłkę między hiszpańskim bramkarzem a krótkim słupkiem. Gracze Barcelony nie spodziewali się takiego obrotu spraw i byli kompletnie zaskoczeni. Dzięki temu siedem minut przed końcem spotkania po znakomitym szybkim ataku zwycięstwo dał londyńczykom Andriej Arszawin, przez co rewanż zapowiadał się bardzo interesująco.










