Państwa bałtyckie nie należą nawet do europejskich średniaków. Wydaje się wręcz, że tamtejszy futbol cofnął się w rozwoju. Nowy sezon ligi Estonii, Litwy i Łotwy rozpoczęły jednak z nadziejami, bo starają się nadrabiać dotychczasowe braki organizacyjne.
Wystarczy sprawdzić wyniki ostatniego okienka reprezentacyjnego w Europie, aby zauważyć, że kraje bałtyckie należą do outsiderów. Estonia nie może wygrać żadnego spotkania od marca 2019 roku. Litwa przegrała wszystkie trzy marcowe mecze, natomiast na Łotwie największym sukcesem od dawna okazał się remis z Turcją. Nic więc dziwnego, że szczytem marzeń kibiców w tych krajach jest choćby gra w Dywizji C Ligi Narodów. W przyszłej edycji na tym poziomie będzie można obserwować Litwę, natomiast Estonia zagra jeszcze baraż o utrzymanie.
Skompletować ligę
Bałtyckie rozgrywki składają się z niewielkiej liczby drużyn. Nawet skompletowanie ligi składającej się z ośmiu zespołów jest często problemem, o czym świadczą rokroczne zawirowania na Litwie. – Do samego końca wielką niewiadomą pozostawał skład ligi. Na ostatnie, dziesiąte miejsce rozpatrywane były FK Jonava i DFK Dainava. Pierwszy z tych klubów nie przeszedł procesu licencyjnego i mógł przystąpić do niej na mocy warunkowego pozwolenia. Drugi odpuścił walkę o licencję i federacja sama zaoferowała mu przystąpienie do ligi. Finalnie wybrano Dainavę, której na starcie odjęto trzy punkty – tłumaczy Rafał Kobza z portalu Bałtycki Futbol.
Oczywiście kłopoty ze skompletowaniem A Lyga mają związek z finansami, o czym opowiada rozmówca naszego portalu: – Pieniędzy nie ma jakoś dużo. Najwięcej straciła Suduva Marijampol, bo jej właściciel zmniejszył finansowanie z powodu niepowodzenia w sprzedaży klubu. Większość transakcji odbywa się bezgotówkowo, rzadko kiedy kluby ponoszą jakieś opłaty transferowe, a jeśli już ,to i tak rzadko kiedy jest to ujawniane. Kilka ciekawych nazwisk ściągnął do siebie tej zimy Żalgiris Wilno, lecz naturalnie byli to gracze dostępni za darmo.
W ubiegłym roku stołeczny zespół po trzech latach przerwy zdobył zresztą mistrzowski tytuł. Także i w nadchodzących rozgrywkach jest stawiany w roli faworyta. – Po roszadach w Suduvie faworytem do obrony tytułu jest Żalgiris, chociaż na początku sezonu Suduva notuje dobre wyniki i jest liderem tabeli. Ciekawych wzmocnień dokonał FK Panevėžys, który być może będzie w stanie napsuć krwi faworytom, podobnie jak Żalgiris Kowno. Głównym pretendentem do tytułu pozostają piłkarze z Wilna, dlatego każdy inny wynik w ich wykonaniu będzie rozczarowujący – twierdzi Kobza.
Łotwa się rozwija
Nie tylko Litwini mieli w tym roku problem ze skompletowaniem składu swojej ekstraklasy. – mówi redaktor Bałtyckiego Futbolu.











