Zawodnik Bayeru Leverkusen, Michael Ballack, nie może się doczekać jutrzejszego spotkania z jego poprzednim klubem, Chelsea Londyn. Spotkanie odbędzie się w ramach pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Ballack opuszczał Londyn jako gracz, który nie do końca się sprawdził. Występując w Chelsea, przegrał po rzutach karnych finał Ligi Mistrzów UEFA w 2008 roku, ale nigdy nie grał w londyńskim zespole pierwszoplanowej roli. Mimo to, z Chelsea zdobywał tytuły mistrzowskie, trzy razy Puchar Anglii oraz Puchar Ligi.
Sam zainteresowany skomentował wyniki losowania. – Byłem bardzo szczęśliwy. Dla mnie losowanie nie mogło być lepsze. Nie mogę doczekać się tego spotkania i gry na tym stadionie. Pod względem emocjonalnym to będzie z pewnością bardzo wyjątkowy mecz dla mnie – powiedział były zawodnik Bayernu Monachium, opisując swoje uczucia po losowaniu.
Realnie oceniając szansę obu zespołów na zwycięstwo, trzeba wyżej cenić Chelsea, która jest bardziej doświadczona w europejskich pucharach. – Mamy trochę doświadczenia dzięki grze w Lidze Europejskiej UEFA w poprzednim sezonie. Jednak oczywiście występ w Lidze Mistrzów UEFA jest kompletnie inny – powiedział 34-latek, który strzelił 17 goli w 105 występach ligowych w barwach „The Blues”.
Michael Ballack nie boi się Chelsea, ale przestrzega, że nie wolno lekceważyć jego byłych kolegów. – Zawsze trzeba uważać na Chelsea, bo to silny zespół – wyjaśnił Ballack, który wystąpił również w przegranym przez Bayer z Realem Madryt finale Ligi Mistrzów UEFA w 2002 roku. – Wystarczy tylko spojrzeć na nazwiska piłkarzy, aby wiedzieć, jak silny jest to rywal. Bez wątpienia Chelsea ma ogromny potencjał – zakończył były pomocnik reprezentacji Niemiec.









