Szósta drużyna La Liga podejmowała u siebie lidera tabeli. Oba zespoły do spotkania przystępowały w podobnych nastrojach. Mimo wszystko to Villarreal w ostatnim spotkaniu odniósł zwycięstwo. Pokonał w dwumeczu RB Salzburg, jednocześnie awansując do dalszej fazy. Atletico z kolei przegrało u „siebie” z Chelsea 0:1. Minorowe nastroje nie mogły przykryć olbrzymiej wagi tego spotkania. Zwycięzca zgarniał dużo, bardzo dużo. Trzy punkty to coś więcej niż tylko trzy punkty w tym spotkaniu. Real i Barcelona zaczęły gonić „Los Colchoneros”, a Betis w ten weekend ogrywając Cadiz, przegonił gospodarzy dzisiejszego meczu.
Villarreal chcąc odrobić straty do ekipy Pellegriniego, musiał dziś wygrać. Przy równej liczbie punktów na koniec wyżej w tabeli będzie Betis. Ekipa z Benito Villamarin ma lepszy bilans starć bezpośrednich z zespołem Emery’ego. Atletico z kolei było w minimalnie lepszej sytuacji. To wszystko dzięki jednemu zaległemu spotkaniu, które na pewno musi dawać pewien komfort psychiczny. W pamięci gracze Simeone musieli mieć, że przed nimi jeszcze mecze bezpośrednie z Realem i Barceloną. Sytuacja zaczęła się komplikować. Suarez musiał poprowadzić swój zespół po trzy punkty, ale po drugiej stronie był Gerard Moreno. Dwóch najważniejszych zawodników w talii obydwu szkoleniowców. Kto podniesie ręce do góry w geście triumfu po końcowym gwizdku?
Gospodarze grają, goście strzelają
Pierwsze 15 minut tego meczu było nudne jak tzw. flaki z olejem. Jedyny celny strzał oddał Dani Parejo, ale eufemistycznie mówiąc, nie było to najlepsze uderzenie w jego karierze. Oblak bez problemu wyłapał ten strzał. Kilka razy z dobrej strony pokazał się Gerard Moreno. Ładnie przerzucił piłkę, zastawił się ciałem, sprawiał zdecydowanie lepsze wrażenie niż Suarez, który raz przebiegł się sprintem za piłką i tyle go widzieli. Pokazał się Oblak, pokazał się także Asenjo. Hiszpan znakomicie sparował strzał Saula Nigueza na rzut rożny. Z tego rzutu rożnego Atletico strzeliło gola, a właściwie strzelił go sobie Villarreal. Wrzutka Lemara, strzał głową Savicia, broni Asenjo, piłka odbija się od pleców Alfonso Pedrazy i wpada do bramki. Zdecydowanie zbyt długo trwała analiza VAR tego gola. Właściwie trudno się domyślić, co było jej przedmiotem.











