W hicie trzeciej kolejki Primera Division Barcelona okazała się lepsza od Atletico Madryt. Podopieczni Luisa Enrique wygrali 2:1. Pojedynek nie zawiódł oczekiwań kibiców, szczególnie w drugiej połowie.
Już przed pierwszym gwizdkiem Luis Enrique zaskoczył Diego Simeone i wszystkich zainteresowanych spotkaniem posadzeniem na ławce rezerwowych Lionela Messiego, zamiast którego w podstawowej jedenastce wybiegł Rafinha.
Do pierwszej groźnej sytuacji doszło pod koniec pierwszego kwadransa, kiedy świetnego podania Iniesty nie wykorzystał Ivan Rakitić, a imponującą interwencją popisał się Jan Oblak. Od pierwszych minut Barcelona prowadziła grę, a drużyna gospodarzy nastawiła się na odbiory i wyprowadzanie kontrataków. W 34. minucie spotkania świetną sytuację zmarnował Neymar, który połakomił się na strzał i nie dostrzegł lepiej ustawionego Luisa Suareza. W konsekwencji jego uderzenie zostało zablokowane przez defensora Atletico. Kontrowersją był fakt, że futbolówka trafiła Jimeneza w rękę.
Najgroźniejszą sytuacją był bez wątpienia strzał Luisa Suareza, który zatrzymał się na poprzeczce bramki strzeżonej przez Jana Oblaka.
https://twitter.com/barcastuff/status/642775450629087232
Jeszcze w pierwszej połowie kolejny osobisty dramat przeszedł Tomas Vermaalen, który ponownie złapał kontuzję mięśniową i musiał opuścić plac gry. Jak na razie nie wiadomo, co dokładnie stało się reprezentantowi Belgii. Pierwszą część spotkania najlepiej określiłoby określenie znane z polskiej ekstraklasy: typowy mecz walki.
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnej kontrowersji. Javier Mascherano zagrał piłkę ręką, jednak arbiter spotkania po raz kolejny nie zdecydował się wskazać na jedenasty metr boiska. Chwilę później nikt jednak już nie rozpamiętywał niepodyktowanego rzutu karnego. Fernando Torres wyszedł bowiem sam na sam z Ter Stegenem i umieścił piłkę w siatce, wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. Na odpowiedź długo nie trzeba było czekać, ponieważ już cztery minuty po golu Torresa gola zdobył Neymar. Brazylijczyk podszedł do rzutu wolnego i posłał piłkę prosto w okienko bramki strzeżonej przez Oblaka.
https://twitter.com/barcastuff/status/642785898216693760
Luis Enrique na pół godziny przed końcem meczu zdecydował się wprowadzić najsilniejszą kartę ze swojej talii. Na murawie pojawił się Messi, który zmienił Ivana Rakiticia. Diego Simeone także zdecydował się na zmiany, ściągając z boiska Oliviera i wprowadzając za niego Ferreirę. Chwilę później na murawie zameldował się ściągnięty za 45 milionów euro Jackoson Martinez. To w nim szkoleniowiec klubu z Madrytu upatrywał nadziei na trzy punkty w hicie kolejki.
Na dwadzieścia minut przed końcem Diego Godin zagrał piłkę ręką w polu karnym, jednak arbiter wciąż był niewzruszony. To była już czwarta ręka w obrębie „szesnastki” w tym spotkaniu, po której arbiter nie podyktował rzutu karnego. Czego jak czego, ale trudno odmówić sędziemu Lahozowi konsekwencji. Pierwsze trzy sytuacje były jeszcze do zrozumienia, jednak w przypadku Juanfrana karny był ewidentny.











