Arsenal awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów w sezonie 2011/2012. Przeciwnikiem „Kanonierów” byli gracze Udinese, jednak londyńczycy wygrali obydwa mecze eliminacyjne i odesłali włoski zespół do Ligi Europejskiej. Jednym z bohaterów Arsenalu był Wojciech Szczęsny, który kilkakrotnie ratował zespół przed stratą gola, a przy stanie 1:1 obronił rzut karny.
Już od pierwszych minut było widać, że obydwa kluby chcą przede wszystkim zdobyć pierwszą bramkę. Pierwszy celny strzał oddali zawodnicy gości, jednak uderzenie Gervinho nie znalazło drogi do siatki. W 5. minucie Emmanuel Agyemang-Badu próbował zaskoczyć Szczęsnego strzałem zza pola karnego, jednak polski bramkarz bez problemu złapał piłkę. W 8. minucie futbolówkę do siatki skierował Di Natale, ale sędzia słusznie odgwizdał pozycję spaloną.

Przy piłce dłużej utrzymywali się „Kanonierzy”, którzy próbowali grać tak, jak przyzwyczaili do tego swoich fanów – ofensywnie, kombinacyjnie, krótkimi podaniami. Jednak zawodnicy gospodarzy nie pozwolili rozwinąć skrzydeł przyjezdnym i twardo przerwali ich dobrze zapowiadające się akcje. W 17. minucie zakotłowało się pod bramką Szczęsnego, ale po raz kolejny zawodnicy Udinese nie potrafili wykorzystać błędów w obronie przeciwnika. Pięć minut później następny groźny strzał z dwudziestu metrów oddał Antonio Di Natale, ale po raz kolejny Szczęsny nie dał się zaskoczyć. Już po minucie piłka po kolejnym uderzeniu kapitana Udinese trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Polaka. Przez pierwsze dwadzieścia pięć minut lepsze wrażenie sprawiał czwarty zespół poprzedniego sezonu Serie A, ale należy pamiętać, że Arsenal przyjechał do Włoch przede wszystkim bronić wyniku z pierwszego spotkania.
W 32. minucie doskonałą szansę na zdobycie bramki zmarnowali zawodnicy Arsenalu. Dwóch przeciwników minął Gervinho, który jak na tacy wyłożył piłkę Theo Walcottowi, ale ten z ośmiu metrów kopnął prosto w bramkarza. Niecelna była też dobitka van Persiego, która zatrzymała się na jednym z obrońców. W 40. minucie stan dwumeczu wyrównał kapitan gospodarzy, Di Natale. Po wyśmienitym podaniu Pinziego pięknym strzałem głową zmieścił piłkę w okienku bramki Arsenalu. Dwie minuty później mogło być już 2:0, bo z futbolówką w polu karnym minął się Vermaelen, ale gospodarze nie wykorzystali błędu belgijskiego stopera. W ostatniej minucie regulaminowego czasu pierwszej połowy rzut rożny mieli jeszcze londyńczycy, ale nie zdołali go wykorzystać – strzał głową Songa nie trafił nawet w światło bramki.
Początek drugiej połowy spotkania przysporzył nam wielkich emocji. W 55. minucie gola na 1:1 po indywidualnej akcji lewą stroną boiska i asyście Gervinho strzelił kapitan „Kanonierów”, Robin van Persie. Tym samym goście mogli się nieco uspokoić i zwolnić tempo gry. Jednak już minuty później serca kibiców „The Gunners” zamarły. Przed wymarzoną szansą na gola stanęli gospodarze – we własnym polu karnym piłkę ręką zagrał Thomas Vermaelen i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a Belgowi pokazał żółty kartonik. Do futbolówki podszedł Di Natale, oddał mocny strzał, ale wspaniale zachował się Wojciech Szczęsny, który przeniósł uderzenie Włocha nad poprzeczką.











