Olympiakos Pireus pokonał Arsenal Londyn w ostatnim meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Mimo to „Kanonierzy” awansowali do fazy pucharowej, a ateńczycy muszą się zadowolić Ligą Europy.
Początek spotkania nie był zbyt emocjonujący. Obydwie drużyny grały bardzo badawczo, przez co widowisko traciło na wartości. Na pierwszą ciekawą sytuację czekaliśmy 11 minut. Wtedy to groźnie prawym skrzydłem ruszył Djebbour i oddał mocny strzał na bramkę Arsenalu, ale piłka została zablokowana przez londyńskich defensorów.
Olympiakos nie dawał spokoju defensywie gości. W 22. minucie Wojciecha Szczęsnego nastraszył Djamel Abdoun, oddając bardzo groźny strzał na bramkę Polaka. Golkiper Arsenalu wybronił jednak to uderzenie, ratując swój zespół przed utratą gola. Szansę na otworzenie wyniku spotkania mieli jeszcze ateńczycy w 24. minucie. Tym razem mocnym strzałem popisał się Vassilos Torossidis, ale minimalnie przestrzelił.
Mimo że lepiej wyglądała gra Olympiakosu, to Arsenal jako pierwszy pokonał bramkarza rywali. Uczynił to Tomas Rosicky. Czeski pomocnik otrzymał znakomite podanie od Gervinho, który wcześniej bardzo dobrze oszukał rywali, i pewnym strzałem z pierwszej piłki otworzył wynik spotkania. Rezultat 1:0 utrzymywał się do końca pierwszej połowy.
Olympiakos po przerwie był bardzo aktywny i zdominował rywala. To poskutkowało golem w 64. minucie spotkania. Jego strzelcem został Giannis Maniatis, który wykorzystał zamieszanie po rzucie rożnym i wyrównał wynik spotkania. Po ośmiu minutach było już 2:1 dla gospodarzy. Tym razem Kostas Mitroglou wykorzystał świetne podanie Vasilisa Torossidisa i pewnym uderzeniem pokonał Wojciecha Szczęsnego.
Ostatecznie Olympiakos wygrał 2:1, co nie zmieniło jednak sytuacji w tabeli. Do fazy pucharowej awansowało Schalke 04 (12 punktów) oraz Arsenal Londyn (dziesięć punktów). Trzecie miejsce w grupie zajął ostatecznie zwycięski dziś Olympiakos Pireus, który zgromadził na swoim koncie dziewięć oczek. Na dnie grupy B uplasowało się Montpellier, które zdołało zgromadzić tylko dwa punkty.









