Już od dłuższego czasu wyliczano, w której kolejce Arka Gdynia może sobie zapewnić awans do PKO BP Ekstraklasy. Przed tygodniem jeszcze się nie udało, ale nadeszła idealna okazja, aby przypieczętować to w bezpośrednim meczu z wiceliderem tabeli. W Gdyni od pięciu lat czekano, by wrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy. Rok temu zabrakło niewiele, lecz w tym sezonie „Żółto-niebiescy” wzięli sprawy w swoje ręce i nie pozostawili złudzeń pozostałym drużynom. Oficjalnie 4 maja Arka pokonała u siebie Termalicę 2:1 i została pierwszym beniaminkiem PKO BP Ekstraklasy na następny sezon.
Rollercoaster z Termalicą
Arka Gdynia już od dłuższego czasu utrzymywała się fotelu lidera Betclic 1. Ligi. Gdyby w piątkowym meczu Wisły Kraków z Wisłą Płock padł remis, to gdynianie jeszcze przed starciem z Termalicą mogliby cieszyć się z awansu. Przy Reymonta wygrali jednak „Nafciarze”, co sprawiło, że arkowcy musieli pokonać Bruk-Bet, aby już w tej kolejce przypieczętować powrót do PKO BP Ekstraklasy. Na stadionie w Gdyni zasiadło ponad 14 tysięcy kibiców czekających od pięciu lat na upragniony awans. Wśród nich znalazł się nawet jeden z najbardziej znanych komentatorów sportowych – Mateusz Borek, który był widziany na trybunie prasowej. Przy okazji Święta Flagi i Święta Konstytucji 3 Maja jeszcze przed pierwszym gwizdkiem na płycie boiska wystąpiła Orkiestra Reprezentacyjna Marynarki Wojennej. Zagrała ona między innymi hymn Polski, który dumnie odśpiewali kibice.

Od początku spotkania było widać, że będzie to 90 minut pełne walki o każdy centymetr murawy. Wynik w 35. minucie otworzyli goście, a konkretnie Morgan Fassbender, który bardzo ładnym strzałem pokonał Damiana Węglarza. Chwilę później w polu karnym Termaliki faulowany przez bramkarza był Szymon Sobczak. Po bardzo długiej analizie VAR ostatecznie sędzia Kuźma przyznał „jedenastkę” dla Arki. Jej wykonanie na swoje barki wziął sam poszkodowany i pewnym strzałem doprowadził do remisu. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy arbiter podyktował drugi rzut karny dla gospodarzy. Po raz kolejny piłkę na „wapnie” ustawił Szymon Sobczak i po raz drugi z zimną krwią pokonał Adriana Chovana. Arkowcy schodzili do szatni, prowadząc 2:1.
***
Druga część tego spotkania nie przyniosła kibicom bramek, ale mimo to emocji nie brakowało. Goście z Niecieczy próbowali gonić wynik, ale bardzo solidni w obronie byli podopieczni Dawida Szwargi. Jednak w 82. minucie przytrafił im się błąd, po którym Marc Navarro zobaczył czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Arka wciąż walecznie się broniła, a sędzia doliczył aż osiem minut do regulaminowego czasu gry. Nerwów tego starcia nie wytrzymał młody zawodnik Bruk-Betu Dominik Biniek, który także wyleciał z boiska za niepotrzebne starcie z ławką rezerwowych gospodarzy. W końcu sędzia zagwizdał po raz ostatni i Arka Gdynia oficjalnie, po pięciu latach, mogła się cieszyć z powrotu do PKO BP Ekstraklasy.










