Mecz przyjaźni na trybunach obfitował w wyrównaną walkę na boisku. Oba zespoły przystępowały do niego w dołku. Arka Gdynia to jednak zespół pucharowy, który nie pierwszy raz wyeliminował rywala z wyższej klasy rozgrywkowej.
Obydwa zespoły przystępowały do środowego starcia z serią trzech porażek z rzędu. Gospodarze osłabieni urazami Macieja Rosołka, Olafa Kobackiego czy Huberta Adamczyka stracili znaczną część potencjału w ofensywie. Szansę dostali zmiennicy, którzy stanęli na wysokości zadania. W szczególności mowa o Karolu Czubaku, który w Gdyni pokazuje, że potrafi strzelać ważne bramki.
Arka Gdynia i Puchar Polski to idealne połączenie
Na przedmeczowej konferencji prasowej trener gospodarzy Ryszard Tarasiewicz mówił: – Nie jest sekretem, że priorytetem jest liga, ale do meczu z Zagłębiem Lubin przystępujemy z pełną świadomością i chęcią przejścia do następnej rundy. Nie możemy jednak powiedzieć, że mimo grania u siebie i kryzysu Zagłębia jesteśmy faworytem. Tak nie jest, ale możemy dłuższymi lub krótszymi fazami prowadzić grę i prowokować przeciwników do błędów. Jeżeli będzie tylko taka możliwość, to zaatakujemy i będziemy naciskać, aby rywal popełnił błąd.
Wtórował mu kapitan zespołu Michał Marcjanik: – Chcemy po tych niepowodzeniach dać trochę radości kibicom i jako drużyna przełamać się, a potem kontynuować serię zwycięstw. Mam nadzieję, że wsparcie kibiców będzie dla nas pozytywnym kopem do jeszcze większej rywalizacji o zwycięstwo. Nie skupiamy się na tym, że Zagłębie też jest w dołku. Bez względu na to, z kim gramy, trzeba solidnie wykonać swoją pracę na boisku.
Zespół Arki zrealizował plan trenera Tarasiewicza. Gdynianie od pierwszego gwizdka byli dla Zagłębia równorzędnym rywalem. Z perspektywy kibica nieśledzącego na bieżąco rozgrywek PKO BP Ekstraklasy i Fortuna 1. Ligi trudno było wskazać, która drużyna gra na wyższym szczeblu rozgrywkowym. W rozgrywkach Pucharu Polski Arka Gdynia po raz kolejny udowadnia, że jest zespołem idealnie skrojonym pod te rozgrywki.
„Żółto-niebiescy” to w końcu finalista poprzedniej edycji tych rozgrywek. Na drodze do finału w Lublinie los był dla „Arkowców” dość łaskawy. Jedynym zespołem z ekstraklasy, jaki musieli wówczas wyeliminować, był Piast Gliwice. Na własnym boisku Arka okazała się lepsza dopiero w serii „jedenastek”. W tym sezonie pierwszym wyeliminowanym zespołem z wyższego szczebla jest Zagłębie. Czy ostatnim? Na pewno każda drużyna przyjeżdżająca do Gdyni w następnych etapach musi być przygotowana na niełatwą przeprawę.










