Arka Gdynia drugi sezon z rzędu ma ogromne problemy z grą na wyjeździe, co potwierdziła także dzisiaj. Podopieczni Tomasza Grzegorczyka zaledwie zremisowali z Chrobrym Głogów i kontynuują swoją fatalną wyjazdową serię. Gdynianie całą drugą połowę musieli grać w osłabieniu, więc zdobyty punkt i tak mogą potraktować jako mały sukces. Warto zaznaczyć, że „Arkowcy” nie wygrali w delegacji aż od 24 lipca, czyli od 1. kolejki tego sezonu.
Sabotażysta Dominguez
Arka Gdynia przyjechała do Głogowa, mając na swoim koncie aż pięć wyjazdowych porażek z rzędu. Na mecz z Chrobrym „Arkowcy” wyszli bardzo mocno naładowani energią, aby przełamać ten impas. Gdynianie w pierwszej połowie byli raczej stroną przeważającą, ale nie potrafili przekuć tego w strzelone gole. Jednak tuż przed przerwą stoper „Żółto-Niebieskich” Javi Dominguez postanowił, że wyleci z boiska. Hiszpan dopuścił się bardzo głupiego i groźnego faulu na rywalu, który nie mógł mieć innego skutku niż czerwona kartka. Podopieczni Tomasza Grzegorczyka sami nie ułatwili sobie zadania, bowiem czekała ich cała druga połowa w osłabieniu.
Arka Gdynia nie wykorzystała szansy
Arka Gdynia mimo że od 44. minuty grała w dziesiątkę, może czuć, że nie wykorzystała szansy. „Arkowcy” nie wyglądali na drużynę, która gra w osłabieniu, i mieli kilka okazji do tego, aby strzelić zwycięską bramkę. Zawodnicy Chrobrego Głogów nie postawili Gdynianom trudnych warunków do tego, aby przełamali swoją wyjazdową niemoc. Tym bardziej Arka może żałować tego, że dopuściła się czerwonej kartki i nie zdołała wywieźć z Głogowa trzech punktów.
Wyjazdowa niemoc trwa w najlepsze
Arka Gdynia ostatnie wyjazdowe zwycięstwo zanotowała w 1. kolejce tego sezonu, a remis w Głogowie i tak może uznać za sukces. „Żółto-Niebiescy” aż do dzisiaj mieli na swoim koncie pięć przegranych meczów wyjazdowych z rzędu. Jedyny komplet punktów w delegacji miał miejsce 24 lipca, kiedy to „Arkowcy” pokonali 1:0 Odrę Opole. Gdynianie po 13. kolejkach Betclic 1. Ligi zajmują dopiero 13. lokatę. Podopieczni Tomasza Grzegorczyka mają na swoim koncie 15 punktów, czyli tyle samo co ich najbliższy rywal. Już w nadchodzącą sobotę Arka podejmie na własnym stadionie Podbeskidzie Bielsko-Biała, z którym aktualnie sąsiaduje w tabeli.

Niezrozumiałe wybory trenera
Tomasz Grzegorczyk na mecz z Chrobrym dokonał kilku zmian w składzie. Javi Dominguez musiał zagrać za zawieszonego Serafina Szotę, a Dominik Kun zastąpił Alassane’a Sidibe. Jak już wiemy, Dominguez zupełnie się nie sprawdził i już przed przerwą wyleciał z boiska. Tutaj jednak nie można mieć pretensji do trenera, lecz trzeba spojrzeć w kierunku dyrektora sportowego i władz klubu. Arka Gdynia ma w swojej kadrze zaledwie trzech środkowych obrońców, a pech chciał, że w jednym momencie Szota uzbierał cztery żółte kartki, a Dominguez zobaczył czerwoną. Tomasz Grzegorczyk musiał w drugiej połowie na środku obrony wystawić nominalnego pomocnika, ponieważ po prostu nie miał innego wyboru.
Zastanawiać może także fakt, że za kadencji trenera Grzegorczyka Alassane Sidibe był jego zdecydowanym pierwszym wyborem. Jednak przeciwko Chrobremu Iworyjczyk nie podniósł się nawet z ławki. Swoją szansę z kolei otrzymał Michał Rzuchowski, dla którego były to pierwsze ligowe minuty w tym sezonie. Gdyńscy kibice mają wiele powodów do zmartwień, ponieważ widać, że w Arce nie ma pomysłu, a nowy trener nie przyniósł żadnego cudownego efektu.











