Arka Gdynia po wyeliminowaniu Zagłębia Lubin zatrzymała się na kolejnym przedstawicielu najwyższej klasy rozgrywkowej. Obaj szkoleniowcy we wtorkowy wieczór nie kalkulowali i posłali na boisko swoich podstawowych piłkarzy.
Na stadionie w Gdyni różnica klasy rozgrywkowej pomiędzy rywalami nie była widoczna. Arka, która weszła w rundę jesienną pewnym zwycięstwem w Łodzi przeciwko Widzewowi (5:2), pokazała, że dysponuje dobrą formą na starcie wiosny. Największym problemem Arki jest jej defensywa. Dwie bramki stracone z Widzewem i trzy z Rakowem były do uniknięcia. Pokazują one, że przed drużyną „Żółto-niebieskich” jest jeszcze trochę pracy, jeżeli w przyszłym sezonie chcą grać w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Arka Gdynia to drużyna pucharowa
Mecz pomiędzy Arką i Rakowem był spotkaniem finalistów poprzedniej edycji krajowego pucharu. Wówczas na stadionie w Lublinie to piłkarze Rakowa sięgnęli po trofeum, okraszając nim jubileusz stulecia swojego klubu. Przez długi czas w tamtym meczu prowadziła jednak Arka. Dopiero w ciągu ostatnich dziesięciu minut piłkarze spod Jasnej Góry zdobyli dwa gole i przechylili szalę na swoją korzyść.
W tym sezonie oba zespoły spotkały się już na etapie ćwierćfinału. Dobra postawa arkowców w kolejnej już edycji Pucharu Polski nie wywołuje zdziwienia u osób śledzących rozgrywki krajowego pucharu. „Żółto-niebiescy” są największymi wygranymi zmiany formatu rozgrywek Pucharu Polski na jeden mecz aż do etapu półfinałów. Dzięki temu Arka większość spotkań w decydujących etapach rozgrywa na swoim stadionie.
Sprzyjające okoliczności trzeba jednak potrafić wykorzystać. Arka w Pucharze Polski od kilku sezonów osiąga wyniki ponad stan. Dwa Superpuchary Polski, Puchar Polski i finał ubiegłorocznej edycji to rezultaty, jakich w Gdyni nikt nie wymagał. Dokładając do tego liczbę wyeliminowanych zespołów z wyższego szczebla rozgrywkowego i brak wpadek z wyraźnie słabszymi drużynami (jak chociażby rywale zza miedzy), kibice w Gdyni mogą być dumni ze swojego zespołu.
Wiosna może być ich
Kiedy Ryszard Tarasiewicz obejmował zespół z Gdyni, otwarcie mówił, że głównym postawionym przed nim celem jest awans do ekstraklasy. Puchar Polski miał być tylko dodatkiem, choć jak zaznaczył sam szkoleniowiec, nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu. Między innymi dlatego od pierwszej minuty Tarasiewicz postawił na takie samo zestawienie zespołu jak przeciwko Widzewowi.










