Przed każdym kolejnym turniejem reprezentacja Anglii przez dekady uznawana była za jednego z faworytów do ostatecznego zwycięstwa. Z uwagi na fakt posiadania w składzie klasowych zawodników, „Synów Albionu” skazywano na sukces, którego jednak od ponad pięćdziesięciu lat nie potrafili osiągnąć. Teraz może być inaczej. Reprezentacja Anglii jest na najlepszej drodze by z powodzeniem walczyć o medal na bieżących mistrzostw świata.
Choć to wydaje się nieprawdopodobne, to piłkarska reprezentacja Anglii, ojczyzna futbolu, ma na swoim koncie zaledwie jeden tytuł mistrzów świata. Po triumfie w 1966 roku „Synowie Albionu” przed każdym kolejnym turniejem byli stawiani w gronie faworytów do ostatecznego zwycięstwa. Często jedynie z zasady. Mimo posiadania czołowych graczy globu w kadrze, Anglicy nie potrafili nawiązać do największego sukcesu w historii seniorskiej reprezentacji. Ostatni raz w półfinale mistrzostw świata „Synowie Albionu” zameldowali się podczas włoskiego mundialu w 1990 roku.

Od tamtego czasu było tylko gorzej. Batalie w mistrzostwach najczęściej kończyli na fazach ćwierćfinału, ocierając się o strefę medalową i notując tym samym kolejne rozczarowania. Reprezentacja przestała być dumą Anglików. Stała się bardziej powodem wyśmiewania mieszkańców Wysp oraz kpin z wygórowanych oczekiwań mediów oraz kibiców co do każdego następnego międzynarodowego turnieju. Teraz jednak przed „Synami Albionu” wielka szansa by to zmienić. Szansa, by osiągnąć sukces na obecnych mistrzostwach świata.
Szczęście w losowaniu i drabinka marzeń
Losowanie rosyjskich mistrzostw świata było dla angielskiej reprezentacji niezwykle udane. Grupa skomponowana z Belgii, Tunezji oraz Panamy wydawała się dla zespołu Garetha Southgate’a uśmiechem losu. Jednak już pierwsze spotkanie z reprezentacją z Afryki i wymęczone zwycięstwo w ostatnich minutach przywróciło koszmary z poprzednich mundiali. Nastroje w angielskim obozie podupadły, lecz natychmiastowo atmosferę polepszyła wysoka wygrana z Panamą, która zapewniła awans do fazy pucharowej turnieju. Ostatni grupowy mecz – przeciwko Belgii, miał decydować o pierwszym miejscu w tabeli.
Jednak grając w grupie G, Anglicy mieli olbrzymią przewagę nad prawie wszystkimi uczestnikami mundialu. Dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem ostatniego grupowego starcia „Synowie Albionu” wiedzieli jaki wynik osiągnąć by zagrać z Kolumbią bądź Japonią. Mimo iż Azjaci wydawali się teoretycznie słabszym rywalem, to starcie z reprezentacją z Ameryki Południowej było bardziej lukratywnym wyjściem. W przypadku zwycięstwa z Kolumbijczykami „Synowie Albionu” uniknęliby na drodze do finału piłkarskich potęg takich jak Brazylia czy Francja.
– Nie wygraliśmy meczu fazy pucharowej od 2006 roku, więc dlaczego zaczynamy spekulować, z kim lepiej byłoby zagrać w półfinale? Nie przejmuję się tym. Chcemy wygrać. Oznaczałoby to, że jesteśmy na czele grupy i możemy iść do przodu. Powtórzę, że staramy się wypracować zwycięską mentalność i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której rozmawiam z graczami o czymkolwiek innym. Po prostu nie byłoby to zgodne z tym, co próbowaliśmy budować przez ostatnie dwa lata – zapewniał przed spotkaniem z Belgią selekcjoner Anglików Gareth Southgate.












