Od dawna utarte jest stwierdzenie, że Premier League to liga, w której najmniej liczą się z kasą. Ogromne przychody z transmisji telewizyjnych i bogaci sponsorzy sprawiają, że o piłce na Wyspach mówi się jak o maszynce do pieniędzy. Trudno, żeby tak nie było, skoro w Anglii świetnie wychodzi się również na kupowaniu tanich piłkarzy.
W miejscu, gdzie wielkie firmy pompują ogromne pieniądze we wzmocnienia swoich kadr, znakomicie na rynku transferowym dają sobie radę także mniejsze zespoły. Gwiazdami beniaminków: Watfordu i Bournemouth są zawodnicy, którzy zostali sprowadzeni do swoich zespołów za pieniądze porównywalne do tych, jakie Lech Poznań przeznaczył za Denisa Thomallę. W Anglii skauting działa dobrze, a interes się kręci.
Paradoksem jest, że dziewiąty w ligowej tabeli Liverpool potrafił wydać 46,5 miliona euro na zakup Christiana Benteke, podczas gdy motorem napędowym liderującego Leicester City jest sprowadzony za niespełna 400 tysięcy funtów Riyad Mahrez. Algierczyk w tym sezonie strzelił trzynaście bramek i zanotował sześć asyst, dzięki czemu stał się jednym z najbardziej pożądanych zawodników w całej Premier League.
Przykładów takich jak Mahrez jest więcej. Dla porównania: na kupno Krystiana Bielika z Legii Warszawa Arsenal wydał 2 miliony euro. Przedstawiamy kilku zawodników, w których inwestycja nie wiązała się z dużym ryzykiem straty, a może spłacić się ze znaczną nawiązką.
Seamus Coleman

Obecnie Transfermarkt wycenia Colemana na 19 milionów euro, podczas gry w 2009 roku Everton zapłacił za niego irlandzkiemu Sligo Rovers jedynie 70 tysięcy! Od tego momentu prawy obrońca rozegrał ponad 160 spotkań w Premier League oraz na stałe wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce reprezentacji Irlandii. W międzyczasie Coleman ogrywał się na wypożyczeniu w Blackpool, a po powrocie do miasta Beatlesów dał się poznać jako jeden z najlepszych prawych obrońców w całej lidze.
Yannick Bolasie
Urodzony w Lyonie zawodnik początkowo tułał się od wypożyczenia do wypożyczenia po niższych ligach angielskich, aż wreszcie w 2012 roku za 630 tysięcy euro przeniósł się z Bristol City do Crystal Palace. Tam znalazł swoje miejsce. Bolasie miał za sobą przeciętny sezon, w którym udało mu się strzelić tylko jednego gola na zapleczu Premier League, jednak po przenosinach na Selhurst Park zawodnik zaczął spłacać się z nawiązką. Wystąpił w 43 meczach ligowych i w znacznej mierze przyczynił się do uzyskania awansu przez klub z Londynu. Początki w Premier League napastnika mogącego występować także na skrzydłach nie były zbyt owocne. Bolasie w pierwszej jedenastce zaczął występować dopiero w połowie sezonu i miejsca w niej nie oddał do dziś. Obecnie jest wyceniany na kwotę ponad dziesięciokrotnie wyższą, niż zapłaciło za niego Crystal Palace.











