Rynek transferowy oszalał. Zdanie wypowiadane praktycznie każdego lata. Kolejne rekordy transferowe i kolejne debaty, gdzie jest granica i czy w ogóle istnieje. Niesmak, podziw i ekscytacja mieszają się ze sobą po ogłoszeniu każdej transakcji, która przekracza granicę. W obecnym oknie angielskie kluby znacznie ją przekroczyły i wręcz wyśrubowały nowy rekord, kupując dwóch najdroższych golkiperów w historii futbolu.
Pozycja bramkarza jest unikalną w piłce nożnej. Błędy napastnika czy nawet obrońcy nie zawsze rzutują na ostateczny rezultat meczu. Pomyłki golkiperów widać jednak zawsze jak na dłoni. Bramkarzy się kocha albo nienawidzi. Wychwala albo złorzeczy. Nie ma nic pośrodku. Skrajne emocje odczuwane w stosunku do bramkarzy nierzadko następują po sobie w bardzo krótkim odstępie czasu. Nawet w przeciągu jednego spotkania.

Jednak odsuwając na bok kwestie emocjonalne nierozłącznie związane z tą newralgiczną pozycją na boisku, nie można nie zauważyć jak istotną częścią obecnego futbolu stali się bramkarze. W ostatnich latach praktycznie każdy zespół (czy to klub czy reprezentacja) wygrywający ważne trofeum dysponował przynajmniej solidnym golkiperem. Wzrost znaczenia tej pozycji dla dzisiejszej piłki jest niesamowity.
Kiedyś golkiperzy byli odpowiedzialni przede wszystkim za obronę strzałów. Teraz mają także m.in. prezentować świetną grę nogami, rozpoczynać akcje ofensywne, nierzadko wybiegać wysoko od własnej bramki pełniąc rolę fałszywego stopera, a także błyskawicznie czytać i wznawiać grę. Zadań oraz obowiązków taktycznych dla współczesnego golkipera jest cała masa. To już nie te czasy, kiedy najbardziej otyły dzieciak z podwórka był najlepszym materiałem na bramkarza (choć piłce ręcznej lepiej się to sprawdzało). Nadeszła rewolucja. Kto się nie dostosuje, ten zginie. Zginie w przeciętności, a swojego końca doczeka na peryferiach wielkiego futbolu.
Desperacja twórcą rekordów
Dlatego rekordowy transfer bramkarza za kwotę wcale nie tak daleką od 100 milionów euro był tylko kwestią czasu. Myślę nawet, że to dziwne, iż trwało to tak długo. Bramkarz to przecież według wielu opinii najważniejszy element zespołu piłkarskiego. Jednak najczęściej niedoceniany. Kochamy napastników, kochamy pomocników, bo strzelają gole, czyli wyciągają na światło dzienne to, za co uwielbiamy futbol. Dlatego transfer Neymara za gigantyczne pieniądze nie zrobił aż tak wielkiego wrażenia, mało kogo zdziwił. Inaczej było w przypadku Alissona Beckera.
Rekord transferowy (ponad 60 milionów euro) i zarazem miano najdroższego golkipera świata dla Brazylijczyka wywołały szeroką i intensywną debatę. Czy Liverpool nie przepłacił, czy reprezentant „Canarinhos” jest wart swojej ceny? Pytań było nieskończenie wiele, choć raczej nikt nie zadał tego właściwego – dlaczego „The Reds” tyle zapłacili? Odpowiedź jest banalnie prosta. Alisson Becker spełnia wszystkie już wymienione kryteria nowoczesnego golkipera, a ponadto desperacja (wywołana błędami Lorisa Kariusa w finale Ligi Mistrzów) kosztowała Liverpool kilkanaście dodatkowych milionów.












