Dani Alves, obrońca FC Barcelona, zabrał głos przed jutrzejszym spotkaniem w Lidze Mistrzów z Chelsea. Brazylijczyk wrócił myślami do starcia z londyńczykami sprzed trzech lat.
Były defensor Sevilli uważa, że „The Blues” mogą mieć po dwumeczu z 2009 roku pretensje tylko do siebie. W jego opinii Chelsea okazała strach, co wykorzystali Katalończycy, zdobywając bramkę w doliczonym czasie gry i awansując do wielkiego finału.
– Nie ma wątpliwości, że to był najtrudniejszy mecz, w którym graliśmy. Ludzie mówią, że Chelsea wygrałaby, gdyby nie sędziowie, ale co my możemy z tym zrobić? Myślę, że drużyna nie awansowała do finału, ponieważ się bała – powiedział Alves dla „The Guardian”.
– Zespół, który wygrywa u siebie 1:0 i gra z przewagą jednego zawodnika, powinien nas atakować. Gracze Chelsea, zamiast ruszyć do przodu, cofnęli się i zapłacili za to. Kiedy zobaczyliśmy, że nie będą atakować, stwierdziliśmy, że wyrzekli się tego meczu. Byli usatysfakcjonowani wynikiem 1:0, jednak zapomnieli, że remis 1:1 daje nam awans. Wszystko, co robili, to pozbywanie się piłki.









