W trakcie dzisiejszego spotkania Barcelony z AS Romą oczy wszystkich będą zwrócone w stronę Alessandro Florenziego. W pierwszym meczu tych zespołów 24-latek oczarował piłkarski świat, a dzisiaj wielu uważa, że znalazł się właśnie na celowniku Dumy Katalonii.
37. minuta spotkania pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Po bramce strzelonej przez Luisa Suareza zgodnie z planem prowadzą podopieczni Luisa Enrique. Zepchnięta do defensywy Roma zaczyna wyprowadzać kolejny kontratak po tym, jak piłkę przechwycił Allesandro Florenzi. 24-latek przebiega kilka metrów z piłką i widząc, że albo musi zwolnić akcję ze względu na brak dobrze ustawionych partnerów z przodu, albo zdecydować się na coś szalonego. Wybiera to drugie. Florenzi mocno kopie piłkę z prawie połowy boiska, a ta odbija się od słupka i wpada do bramki. Po chwili zakrywa oczy rękoma i wpada w objęcia kolegów.
– Szalone. Początkowo nie mogłem w to uwierzyć. Jedna z najładniejszych bramek, jakie straciłem w karierze – napisał na Twitterze Gerard Pique.
W strefie mieszanej Florenzi zachowuje pokorę.
– To było ważne trafienie, ponieważ pomogło zdobyć Romie jeden punkt – stwierdził w rozmowie z Mediaset. – To był naprawdę ładny gol. Widziałem Edina Dżeko, ale nie miałem jak mu podać, więc stwierdziłem, że spróbuję strzału z takiej odległości. Udało się!
To nie była pierwsza (tak piękna) bramka zdobyta przez Florenziego. Wychowanek Romy popisywał się imponującymi trafieniami już wcześniej w trakcie spotkań ligi włoskiej. Na początku 2014 roku strzelił pięknego gola z przewrotki w starciu z Genoą, a rok później (w meczu przeciwko temu samemu rywalowi) przebiegł ponad 50 metrów i umieścił piłkę w okienku bramki strzeżonej przez Perina. Już wtedy w Rzymie wszyscy go kochali.

Po meczu z Barceloną o Florenzim zaczyna być głośno w całej Europie. Oliwy do ognia dodał także Daniele De Rossi, który powiedział, że jego klubowy kolega może być jednym z najlepszych prawych obrońców na świecie.
– Miło z jego strony. Chyba muszę mu teraz postawić kawę – uciął Florenzi.
W Rzymie wiążą z 24-latkiem nadzieję, że pójdzie drogą Tottiego i De Rossiego. Florenzi jest rzymianinem z krwi i kości. Jego ojciec zapisał go do szkółki Giallorossi, a ten przeszedł przez wszystkie jej szczeble. Co ciekawe, reprezentant Włoch ma za sobą podobną drogę, co Łukasz Piszczek i Bartosz Bereszyński. W zespołach młodzieżowych, a także na początku swojej przygody z seniorskim futbolem Florenzi, występował jako napastnik bądź ofensywny pomocnik. Później sukcesywnie był przesuwany przez kolejnych szkoleniowców do tyłu, aż w końcu z potrzeby uzupełnienia luki po kontuzjowanych zawodnikach, Rudi Garcia zdecydował się wystawić go na prawej stronie defensywy. Florenzi spisywał się tam tak dobrze, że nie oddał miejsca do dziś, a doświadczenie zdobyte w trakcie gry na bardziej ofensywnych pozycjach pomaga mu w śmiałej grze.












