Albania przypomina mi znaną baśń o Kopciuszku. Powszechnie wyszydzana i niedoceniana reprezentacja stoi niespodziewanie przed szansą pojawienia się na królewskim balu. Balem, o którym mowa, są baraże do mistrzostw świata w Katarze, a Albania ma do wykonania ostatnie zadanie, jakie przydzieliła jej „zła macocha”. Tym zadaniem jest pokonanie reprezentacji Polski.
Spotkanie w stolicy Albanii, Tiranie, będzie kluczowe w kontekście zajęcia drugiego miejsca w grupie I. Ktoś szumnie mógłby nazwać to spotkanie wielkim pojedynkiem orłów. Czarnego, dwugłowego z Półwyspu Bałkańskiego oraz dostojnego, białego z Polski. Nie jest to jednakże kącik poetycki, więc przejdźmy do rzeczy. Czym zaskoczyć może nas Albania?
Moim zdaniem jest to mecz o wszystko. Paulo Sousa na konferencji prasowej
Powtórka z rozrywki
Od pierwszego spotkania między tymi zespołami minął lekko ponad miesiąc. Co prawda wygraliśmy 4:1, lecz nasza gra pozostawiała wiele do życzenia. Wynik lepszy niż gra. Albania była rywalem godnym, sprawiła nam wiele kłopotów. Zresztą nie tylko nam, nieoczekiwanie Albańczycy stali się czarnym koniem eliminacji… albo orłem, jak kto woli.
Przed pierwszym spotkaniem z Albanią pisaliśmy [TUTAJ], że myśląc o mundialu, musimy zdobyć w konfrontacji z nimi trzy punkty. Chyba mam déjà vu, bo dokładnie taka sama sytuacja jest dzisiaj. W tabeli grupowej nasi rywale wyprzedzają nas o jedno „oczko”. Po spotkaniu z nami czeka na nich Anglia i Andora. Nietrudno założyć, że zdobędą co najmniej trzy punkty.
Polska natomiast po spotkaniu w Tiranie rozegra mecz w Andorze oraz na zakończenie rozgrywek z Węgrami. Węgrzy pozbawieni szans na awans mogą złożyć broń w ostatniej kolejce. Oczywiście nie jest to pewne, ale taka możliwość istnieje. Dlatego Albania musi wygrać.
W świadomości kibiców utarł się pewien mit na temat drużyn z Półwyspu Bałkańskiego. Często słyszy się, że gra w bałkańskim kotle, przy żywo reagujących kibicach, jest trudna dla przyjezdnych. Jest w tym sporo przesady, ale trzeba przyznać, że Albania będzie wymagającym rywalem. Bać się go nie powinniśmy, bo piłkarsko jesteśmy lepsi, ale trzeba być świadomym jego atutów.










