Chcąc myśleć o awansie na mundial, musimy zdobyć trzy „oczka” w konfrontacji z Albanią. Komplet punktów można dopisać sobie z góry przed meczem z San Marino, z Anglią powalczyć jak ostatniego dnia marca. Na pierwszy rzut oka Albania nie jest reprezentacją, przed którą trzeba trząść nogami ze strachu, ale w obliczu naszych problemów kadrowych i sinusoidalnej formy nie możemy być pewni, że ten mecz pójdzie jak z płatka. Przed jednym z trzech wrześniowych spotkań prezentujemy garść informacji o idących na pierwszy ogień Albańczykach.
Po trzech kolejkach eliminacji tabela grupy I prezentuje się niewesoło. Na czele niezmiennie Anglia z kompletem zwycięstw. W 1. miejsce może być nam trudno celować, szczególnie teraz, po potknięciach. Nawet już na starcie wiadomo było, że mierzymy w 2. lokatę i walczymy o baraże. Niestety, za plecami „Synów Albionu” znajdują się Węgry (siedem punktów) i podium zamyka Albania z dwoma wygranymi. Polacy są na 4. miejscu z zaledwie czterema „oczkami”. Na dole stawki Andora i San Marino.
Znani polskiej publiczności
Albańska reprezentacja nie należy do europejskiej czołówki, a teraz jest w lepszej sytuacji od nas. Wygrała z Andorą i San Marino, a tak jak my uległa Anglii. Kiedyś nawet nie powinniśmy myśleć o czymś innym niż trzy punkty w ostatecznym rozrachunku. Jeśli mamy obawiać się Albanii, to o czym my w ogóle mówimy. Jak to w życiu, sprawy się pokomplikowały i teraz nie możemy być nawet pewni kompletu punktów w starciu z nią. Kompletu tak bardzo potrzebnego jak tlenu. Eliminacyjnego tlenu.
Polskiej widowni znanych jest kilku jegomościów, którzy przylecą do Warszawy na mecz z Polakami. Przede wszystkim jest to Ernest Muci, który w ostatnich tygodniach miał dobry czas w Legii. Kto wie, może zadebiutuje w kadrze na polskiej ziemi? Kolejny ofensywny zawodnik, który zaprezentował się już w ekstraklasie, to Bekim Balaj. W przeszłości przewinął się przez Jagiellonię Białystok.
Pośród 27 rozesłanych powołań możemy wyłowić inne ciekawe postacie. Selekcjoner Albanii Edoardo Reja ma w swojej talii karty z FC Barcelona, Espanyolu, AS Roma, Lazio Rzym czy Southamptonu. Jak widać, to nie byle kto i jeśli przed meczem już dopisujemy sobie trzy punkty, to nic bardziej mylnego! Możemy się srogo rozczarować.
Albania z korupcją w tle?
Niestety, były takie, lekko mówiąc…, przebłyski. Sporo działo się w tamtejszej lidze, gdzie często , które związane były z meczami. Albańscy politycy zwiększali zakres swoich kompetencji i ingerowali w futbolowe struktury. Korupcja rozkwitała tam jak złoto. Najwyższe władze, jak FIFA czy UEFA, kategorycznie dały do zrozumienia, że nie ma akceptacji dla takich zachowań. Posypały się wykluczenia, kary, ale jak najbardziej uzasadnione.












