Słysząc hasło Monza, zdecydowana większość osób skojarzy to miasto z torem, na którym odbywa się Grand Prix Włoch w Formule 1. Jednak w ostatnim czasie media z Półwyspu Apenińskiego rozpisują się nad lokalnym klubem. W swojej prawie 110-letniej historii AC Monza nie zagrała w Serie A. Jej najlepszym wynikiem jest czwarte miejsce na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech. Jednak ostatnie lata zepchnęły wydarzenia boiskowe na dalszy plan. Walkę w Serie C klub z Monzy łączył z walką o uniknięcie bankructwa.
Nie udało się, w 2015 roku zespół został przejęty przez Nicolę Colombo, lokalnego inwestora. „Brianzoli” rozpoczęli zmagania od Serie D, ale dwa lata później udało się powrócić na trzeci poziom rozgrywkowy. We wrześniu 2018 roku otworzono nowy rozdział w historii klubu. Jednak warto krótko wspomnieć o początkach drużyny i jej największych ligowych osiągnięciach.
Walka w Serie C i rekord w Pucharze Włoch
Klub z Monzy powstał w 1912 roku, jednak po kilkunastu miesiącach oddzielił się od sekcji kolarskiej, przy czym zachowano nazwę Monza FBC. Tuż przed pierwszą wojną światową drużyna występowała na poziomie Terza Categoria, niestety konflikt zbrojny przerwał rywalizację ligową. Jednak niektóre włoskie kluby wciąż rozgrywały swoje mecze, w tym Monza.
W 1917 roku „Biancorossi” przegrali 2:3 w Pucharze Saronno z Legnano. Kibice w gniewie obrzucili zwycięzców meczu kamieniami, w podobny sposób oberwało się również arbitrowi. Władze ligi ukarały klub grzywną o wysokości 50 lirów i półroczną dyskwalifikacją. Monza nie dała rady zapłacić kary i odeszły do konkurencyjnego stowarzyszenia, które organizowały mecze ligowe. Ten czas w całej Italii był wyjątkowo specyficzny.
Kolejne niezwykłe wydarzenie miało miejsce w sezonie 1938/1939. Ekipa z Lombardii jako jedyna grająca na co dzień w Serie C awansowała do ćwierćfinału Pucharu Włoch, w którym przegrała 1:2 z Genoą. Wcześniej z turniejem pożegnały się takie drużyny, jak: Fiorentina, Atalanta czy Napoli. Żaden zespół z Serie C nie powtórzył, a tym bardziej nie przebił wyczynu Monzy aż do sezonu 1983/1984, w którym to w półfinale pojawiło się Bari.
Magiczne lata 70.
W 1976 roku mamy edycję Pucharu włosko-angielskiego przygotowaną dla zespołów półprofesjonalnych. Do nich zaliczała się Monza. Drużyna z północy Włoch dość nieoczekiwanie sięgnęła po trofeum, pokonując w finale Wimbledon 1:0. Jednak dobrą formę tego zespołu kibice mogli zauważyć na przykładzie poprzednich dokonań. Cztery lata wcześniej władze włoskiego futbolu stworzyły nowe rozgrywki – Puchar Włoch Serie C. Pierwszą odsłonę turnieju wygrała Alessandria. Natomiast dwie kolejne edycje padły łupem Monzy. „Brianzoli” najpierw wygrali z Lecce 1:0 po samobójczym golu Salvatore Di Sommy. W 1975 roku do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne. W nich lepszy okazał się klub z Monzy, pokonując Sorrento 4:3, decydującą bramkę strzelił Luigi Sanseverino.
Świetną dyspozycję w tych rozgrywkach udało przełożyć się na ligę. W 1976 roku drużyna wywalczyła awans do Serie B, jednak najważniejsze rzeczy działy się w sezonie 1978/1979. Monza walczyła o historyczną promocję do Serie A. Kluczem w tej batalii była bardzo dobra obrona, drużyna w 38 meczach straciła tylko 20 goli. Za grę defensywną najbardziej odpowiedzialny byli obrońcy, m.in. Giuliano Vincenzi i Francesco Stanzione, oraz bramkarz Roberto Marconcini. Jednak nie wystarczyło to na wywalczenie automatycznego awansu. Monza zmierzyła się w barażu z Pescarą. Na stadionie w Bolonii lepsze okazały się „Delfiny”, wygrywając 2:0.











