Arsenal Londyn wygrał 3:0 na Emirates Stadium z Milanem. Mimo wysokiego zwycięstwa podopieczni Arsene Wengera zakończyli dziś swą przygodę z Ligą Mistrzów.
Od początku widać było, że Arsenal zamierza walczyć do końca. Od razu gra przeniosła się na połowę Milanu. Już pierwsza ciekawa sytuacja przyniosła bramkę na Emirates Stadium. Alex Oxlade-Chamberlain dośrodkował do Laurenta Koscielnego, a ten wykorzystał błąd obrońców, pokonując Abbiatiego. Podopieczni Arsene Wengera chcieli iść za ciosem. Już po kilku minutach od strzelenia bramki świetną sytuację miał Robin van Persie. Holender otrzymał dobre prostopadłe podanie od Theo Walcotta, ale w sytuacji sam na sam z Abbiatim musiał uznać wyższość włoskiego bramkarza.

Kolejna groźna sytuacja nastąpiła w 18. minucie. Wtedy to karygodny błąd popełnił Urby Emmanuelson, jednak tego „prezentu” od rywala nie wykorzystał Robin van Persie, który zamiast strzelać, niedokładnie podał do Rosickiego. Dwie minuty później Christian Abbiati znów pokazał się z dobrej strony, broniąc kolejny, bardzo groźny strzał van Persiego. W końcu kibice na Emirates Stadium doczekali się drugiego gola. Jego autorem był Tomas Rosicky, który wykorzystał zamieszanie po centrze Theo Walcotta. Czech dobrym strzałem pokonał Christiana Abbiatiego.
Później czekało nas około dziesięciu minut spokoju, ale była to cisza przed burzą. Arsenal coraz śmielej sobie poczynał i drużyna Milanu popełniała coraz więcej błędów. W końcu Alex Oxlade-Chamberlain wtargnął w pole karne i Djamel Mesbah nieprzepisowo zatrzymał Anglika. Początkowo sędzia nie chciał podyktować rzutu karnego, ale po konsultacji z sędzią bocznym kazał ustawić piłkę na jedenastym metrze. Do futbolówki podszedł Robin van Persie, który zamienił „jedenastkę” na kolejnego gola.
„Kanonierzy” prowadzili już 3:0, ale po chwili zostali sprowadzeni na ziemię. Stephan El Shaarawy świetnie przedarł się pod bramkę Wojciecha Szczęsnego, ale nie trafił w siatkę polskiego golkipera.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły niezwykle zmotywowane. Jedni i drudzy potrzebowali praktycznie jednej bramki. Po kilku atakach „Rossonerich” w końcu zaatakowali gospodarze. Theo Walcott bez pardonu wbiegł w pole karne i w ostatniej chwili został zablokowany przez Ignazio Abate, a już po kilku sekundach akcja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie Wojciech Szczęsny odważnie zażegnał niebezpieczeństwo. Pierwszy kwadrans drugiej części meczu uwieńczyła świetna okazja Arsenalu. Znów doskonałą formę pokazał Christian Abbiati, który wybronił nogami strzał Gervinho, a po chwili powstrzymał jeszcze Robina van Persiego.











