
Włoski boczny obrońca z Genui, który do Serie A i reprezentacji doszedł przez czwartą ligę.
Urodził się 20 lutego 2000 roku w Genui. Jest kibicem Genoi: jako chłopak podawał piłki na stadionie Luigiego Ferrarisa i walczył o miejsca pod trybuną Nord. W akademii klubu spędził dziewięć lat. W dzieciństwie wakacje spędzał w Alice di Gavi w Piemoncie, gdzie grał z rówieśnikami w niekończących się turniejach.
Jako 17-latek usłyszał, że nie jest gotowy na Primaverę, i poszedł na wypożyczenie do Albissoli w Serie D. Często zaczynał na ławce, a o grze z amatorami, którzy po całym dniu pracy przychodzili na trening, mówił, że pozwoliła mu przeskoczyć etapy, których nie daje gra w juniorach. Z Albissolą awansował do Serie C, potem grał sezon w Savonie. Z tych lat pochodzi jego przydomek "Cuchu", bo wielu myliło jego nazwisko z Cambiasso.
W 2019 roku trafił do Alessandrii w Serie C. Przez trzy miesiące grał bardzo dobrze, ale w meczu z rezerwami Juventusu zerwał więzadło krzyżowe w kolanie. Sam mówił później, że bez tej kontuzji pewnie nie byłby w miejscu, w którym jest. W kolejnym sezonie Genoa wypożyczyła go do Empoli, które awansowało do Serie A.
Latem 2021 roku wrócił do Genoi i w Serie A został podstawowym zawodnikiem w swoim mieście. Pierwszego gola w lidze strzelił Napoli, pod trybuną Nord. W 2022 roku kupił go Juventus i od razu wypożyczył do Bologni, gdzie u Thiago Motty szybko stał się ważnym zawodnikiem. W styczniu 2023 roku Juventus chciał go ściągnąć wcześniej, ale Bologna odmówiła, a Cambiaso mówił, że jest zadowolony, że został. Latem 2023 roku wrócił do Juventusu. 15 maja 2024 roku zagrał od pierwszej minuty w finale Pucharu Włoch, wygranym przez Juventus 1:0 z Atalantą.
To boczny obrońca lub wahadłowy, który gra zarówno po lewej, jak i po prawej stronie. Mówi, że przez lata grał na pozycji Dybali, który jest dla niego wzorem.
21 marca 2024 roku zadebiutował w reprezentacji Włoch w wygranym 2:1 meczu towarzyskim z Wenezuelą w Fort Lauderdale. Zagrał na Euro 2024. Pierwszego gola w kadrze strzelił Belgii; nie cieszył się od razu, bo obawiał się spalonego, aż sędzia po analizie VAR uznał bramkę.
31
z 450 możliwych
0
0
Łącznie · Na 90 min





