Przez lata był jednym z najbardziej stabilnych punktów Bolonii, a jego pozycja w klubie wydawała się niepodważalna. Początek sezonu 2026/2027 przyniósł jednak Łukaszowi Skorupskiemu serię problemów, których trudno było się spodziewać po tak doświadczonym bramkarzu. Kosztowne błędy, kolejne kłopoty zdrowotne w ostatnich miesiącach, utrata miejsca w składzie na rzecz 18-letniego Massimo Pessiny i brak powołania do reprezentacji Polski sprawiają, że przyszłość 35-latka staje pod znakiem zapytania. Czy wieloletni numer jeden zespołu z Bolonii zdoła jeszcze odzyskać dawną pewność siebie?
Kwaśny start sezonu
Łukasz Skorupski obecny sezon zaczął wręcz fatalnie. W pierwszych pięciu występach ligowych sezonu 2026/2027 Skorupski wpuścił osiem bramek, nie zachował ani jednego czystego konta, a jego skuteczność interwencji wynosiła 63,6 procent. W tym samym okresie Bologna przegrywała z Lazio i Atalantą, zremisowała z Sassuolo oraz Torino, a następnie uległa Interowi. Statystyki nie przesądzają o winie bramkarza przy każdym straconym golu, ale pokazują, że początek rozgrywek nie daje powodów do optymizmu.

Szczególnie niepokojące jest to, że problemy Polaka nie ograniczają się do jednej nieudanej interwencji. W przypadku tak doświadczonego golkipera jak Skorupski liczy się nie tylko liczba obronionych strzałów, lecz także pewność przy uderzeniach, komunikacja z obrońcami oraz umiejętność zachowania koncentracji w najważniejszych momentach. Właśnie w tych obszarach pojawiły się znaki zapytania.
Niezależnie od rywala oglądamy podobne błędy
Jednym z najbardziej wymownych momentów początku sezonu było spotkanie z Torino, zakończone remisem 1:1. Przez większość meczu Skorupski prezentował się poprawnie, ale w 77. minucie popełnił kosztowny błąd. Po strzale Sandro Kulenovicia z dystansu piłka prześlizgnęła się pod jego ręką i wpadła do bramki. Dla Bologni oznaczało to utratę prowadzenia i szansy na pierwsze zwycięstwo w sezonie.
Nie był to jedyny niepokojący występ. W przegranym 0:1 spotkaniu z Atalantą Polak również znalazł się pod ostrzałem krytyki. Trudno oczywiście obarczać go odpowiedzialnością za wszystkie porażki zespołu, jednak od bramkarza z jego doświadczeniem oczekuje się, że w trudnych momentach będzie w stanie uratować drużynę, a nie dodatkowo komplikować jej sytuację.
Kolejnym sprawdzianem był mecz z Interem, przegrany przez Bolonię 1:3. Skorupski musiał zmierzyć się z ośmioma celnymi strzałami rywali i zanotował pięć interwencji. Nie był to więc występ, w którym można powiedzieć, że każda stracona bramka obciąża jego konto. Jednocześnie Polak nie zdołał uchronić zespołu przed kolejną porażką ani przełamać niekorzystnej serii. W spotkaniach z mocniejszym i większym rywalem najbardziej liczy się na swojego bramkarza. Tutaj akurat broni go fakt, że bardziej zawiodła obrona, ponieważ strzały padły z dość bliskiej odległości w polu karnym, gdzie Łukasz Skorupski miał mało do powiedzenia.
W analizie jego formy należy zachować proporcje. Bramkarz jest uzależniony od jakości obrony, ustawienia całej drużyny i sytuacji, w jakich dopuszcza ona przeciwnika do strzałów. Jednak po błędzie z Torino trudno nie zauważyć, że pewność, która przez lata była jednym z jego największych atutów, przestała być oczywista.
18-latek na ratunek
Najbardziej konkretnym sygnałem zmiany sytuacji Skorupskiego jest utrata miejsca w składzie. Po raz pierwszy w tym sezonie Polak usiadł na ławce podczas wyjazdowego spotkania z Napoli. Początkowo nie była to jednak decyzja czysto sportowa. Jak informowały włoskie media, Skorupski spóźnił się na przedmeczową odprawę techniczną. Ówczesny trener Domenico Tedesco zdecydował więc, że przeciwko Napoli między słupkami stanie Massimo Pessina. Była to konsekwencja naruszenia klubowych zasad, a nie jednoznaczna deklaracja, że Polak przegrał rywalizację sportową.
Sytuacja zmieniła się w październiku. W spotkaniu z Lecce nowy szkoleniowiec Bolonii, Raffaele Palladino, ponownie postawił na 18-letniego golkipera. Tym razem wyjaśnił, że była to decyzja sportowa. Podkreślił również, że wierzy w młodego zawodnika i chce dać mu możliwość rozwoju, nawet jeśli po drodze zdarzą mu się błędy. Jest to oczywiście naturalna kolej rzeczy, że klub chce zastąpić starego gracza młodym. Różnica jest taka, że często ci starsi bronią na najwyższym poziomie przynajmniej do 37. roku życia, ponieważ cały czas są najlepsi i nie dają się wygryźć.
Dla Skorupskiego to niepokojący sygnał. Przez lata nie musiał regularnie udowadniać, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie. Teraz każda kolejna wpadka może zwiększać presję, a konkurent ma nie tylko możliwość zdobywania doświadczenia, lecz także wsparcie szkoleniowca.
Podobna historia wydarzyła się kilka lat temu w Milanie, gdzie doświadczonego Diego Lópeza zastąpił zaledwie 16-letni Gianluigi Donnarumma. Hiszpan, który wcześniej prezentował solidny poziom, na początku sezonu 2015/2016 popełniał błędy i nie zachował czystego konta w pierwszych ośmiu ligowych spotkaniach. Łukasz Skorupski to oczywiście nie Diego López, ale ten przykład pokazuje, że samo nazwisko i doświadczenie nie wystarczy, jeśli popełniasz błędy.
Sport to zdrowie
Łukasz Skorupski podupada również na zdrowiu. W końcówce 2025 roku bramkarz zmagał się z urazami uda, które wykluczały go z gry przez część listopada, grudnia i początek stycznia. W marcu 2026 roku doznał kolejnego urazu mięśniowego, przez który pauzował do połowy maja.
To istotne, ponieważ regularność występów ma dla bramkarza ogromne znaczenie. Nawet jeśli zawodnik wraca do pełnej sprawności, potrzebuje czasu, by odzyskać rytm meczowy, wyczucie piłki i pewność przy podejmowaniu decyzji. Nie można jednak automatycznie tłumaczyć każdej nieudanej interwencji wcześniejszymi kontuzjami.
Problemy zdrowotne pozostają ważnym elementem szerszego obrazu. W wieku 35 lat Skorupski musi dbać o regularność i dyspozycję fizyczną, a częstsze przerwy w grze mogą utrudniać mu utrzymanie poziomu, do którego przyzwyczaił kibiców Bolonii.
Przyszłość
W ostatnim czasie pojawiło się wiele plotek dotyczących sentymentalnego powrotu do Górnika Zabrze. Jednak 20 października na swoim profilu X właściciel klubu, Lukas Podolski, wprost wypowiedział się na ten temat, nie chcąc dawać kibicom niepotrzebnej nadziei.
Łukasz Skorupski ma podpisany kontrakt z Bolonią do 30 czerwca 2027 roku. To może oznaczać, że w następnym sezonie, jeśli Polak zostanie i nie odzyska formy, najpewniej zostanie drugim wyborem na bramkę. Skorupski we Włoszech zarabia też dużą pensję, więc zarząd klubu może szukać szybszego rozwiązania i zrobić miejsce komuś innemu. W ostatnim czasie krążą plotki, że trener Bolonii Raffaele Palladino pragnąłby ściągnąć do klubu byłego bramkarza Juventusu, Michele Di Gregorio.
Z pewnością zobaczenie Łukasza ponownie na polskich boiskach byłoby idealnym zakończeniem jego kariery. Problemem jak zwykle są oczywiście pieniądze, a wątpliwe jest, żeby Polak chciał bardzo zniżać swoje wymagania płacowe.
Kontuzje, zmiana trenera, która wiąże się z budowaniem zaufania od nowa i słaba forma. W najbliższych tygodniach właśnie z tymi problemami będzie musiał sobie radzić Łukasz Skorupski.











