Liga Mistrzów wchodzi w fazę ostatecznych rozstrzygnięć. Część drużyn, jak choćby Manchester United, już jest pewna awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Niektóre drużyny ciągle muszą jednak czekać na swoją szansę. Wczoraj swoje pierwsze mecze rewanżowe rozegrały drużyny z grup od E do H. Na pierwszy plan wysunęło się zdecydowanie starcie na Wembley między Tottenhamem a Realem Madryt.
Prezentujemy pięć wniosków, jakie można i wręcz trzeba przedstawić po środowych meczach 4. kolejki Ligi Mistrzów.
Kane i Alli bezcenni dla „Spurs”
Nieobecność Harry’ego Kane’a w meczu ligowym przeciwko Manchesterowi United odbiła się bardzo negatywnie na grze Tottenhamu. Po porażce na Old Trafford kibice „Kogutów” modlili się, by ich najlepszy zawodnik zdołał wykurować się na mecz przeciwko Realowi. Po raz kolejny fani „Spurs” mieli okazję się przekonać, jak ważny jest to dla nich piłkarz. Kane w starciu z Realem mimo braku zdobytej bramki wykonywał na boisku czarną robotę, co dodawało animuszu kolegom, na czele z Delem Allim.
Na Alliego kibice Tottenhamu mogli w tym sezonie parę razy ponarzekać. W końcu dał im ku temu powody, głównie swoim zachowaniem na boisku. Starciem z Realem pomocnik Tottenhamu udowodnił jednak, że, podobnie jak Kane, jest niezwykle cenny dla swojej drużyny. Zdobycie dwóch bramek przeciwko aktualnym klubowym mistrzom Europy jest wyczynem godnym odnotowania, ponieważ nieczęsto się coś takiego zdarza.
Sam mecz na stadionie Wembley był bardzo dobry i ciekawy. Akcje toczyły się w zawrotnym tempie, podobnie jak na Santiago Bernabeu w pierwszym meczu tych drużyn. Nikt jednak nie spodziewał się, że Real po raz drugi w ciągu kilku dni dozna klęski, bo tak trzeba nazwać tę porażkę na Wembley. Ten dwumecz między Realem a Tottenhamem był najlepszą możliwą reklamą Ligi Mistrzów.
https://www.youtube.com/watch?v=BAOsGRowIhE
Bez Wernera nie ma Lipska
Coś w tym jest, ponieważ od momentu tajemniczego zejścia z boiska Tima Wernera w meczu z Besiktasem RB Lipsk gra kiepsko. Notoryczne problemy spadające na zespół trenera Hassenhuettla wyraźnie nie pomagają młodym wilkom ze wschodnich Niemiec. Ich młodzieńczy i często niezbyt dobry młody temperament dobitnie ukazały mecze z Bayernem w Pucharze Niemiec i w lidze – w obu tych spotkaniach drużyna z Lipska kończyła potyczki w dziesięciu przeciwko jedenastu graczom Bayernu.
To nie jest jednak ich największy problem. Najważniejszym jest brak skutecznego napastnika, ponieważ niezidentyfikowane kłopoty neurologiczne Wernera osłabiają zespół spod znaku czerwonego byka o co najmniej 50% jego siły i potencjału. Sam Yussuf Poulsen może i jest dobrym napastnikiem, ale jest to piłkarz, który potrzebuje mieć kogoś obok siebie, kto wspomoże go w walce z rywalami. Osamotniony Duńczyk nie jest już tak straszny dla rywali jak wtedy, gdy gra z Wernerem.
Mimo iż sam Werner zdobył bramkę w meczu z Porto, to jednak ciągle nie jest to ten piłkarz, którym wszyscy w Bundeslidze się w poprzednim sezonie zachwycali. Sam fakt, że wszedł na boisko dopiero po przerwie, pokazuje, że z tym chłopakiem dzieje się coś niedobrego i bynajmniej nie jest to woda sodowa, która uderza do głów wielu piłkarzy.










