La Liga nie odpoczywa nawet w święta. W ten weekend następna dawka hiszpańskiego futbolu. Ze względu na napięty terminarz zabraknie spotkania Realu Madryt. Po raz kolejny natomiast mecz o wszystko rozegra FC Barcelona.
34. kolejkę zainauguruje spotkanie Atletico Madryt z Elche. W piątek o 20:30 podopieczni Simeone zagrają z 15. w tabeli beniaminkiem ligi. Wygrana „Los Rojiblanocos” jest w tym przypadku raczej tylko formalnością. Na mecz został powołany Diego Costa i możliwe, że Brazylijczyk pojawi się w piątek na boisku. Wciąż kontuzjowany jest za to Arda Turan, ale na mecz z Chelsea Turek powinien być już w pełni sił. Elche przegrało natomiast ostatnio z Valencią i od strefy spadkowej dzielą ich tylko cztery punkty.

W sobotę najciekawiej zapowiada się starcie Realu Sociedad z Espanyolem. Obie ekipy mają za sobą passę trzech spotkań bez zwycięstwa. Piłkarze z San Sebastian walczą o grę w europejskich pucharach, tracąc do szóstego Villarrealu tylko jeden punkt. Espanyol natomiast okupuję dziewiątą lokatę w lidze i w tym sezonie nie ma już raczej szans na walkę o miejsce w pierwszej szóstce.
W Wielkanoc piłkarze z Hiszpanii będą się produkować już od godziny 12 w południe. Na starcie mało emocjonujący pojedynek Almerii z Celtą. Podopieczni Francisco Rodrigueza, podobnie jak grający kilka godzin później Betis, wciąż walczą o utrzymanie się w lidze. Seria trzech porażek z rzędu obu ekip na pewno im tego zadania nie ułatwia. Drużyna Damiena Perquisa nieprzerwanie okupuje ostatnie miejsce w tabeli, tracąc do przedostatniej Almerii aż osiem „oczek”.

Jeśli nie porwie Was wielkanocne świętowanie, to nie możecie przegapić ostatniego z niedzielnych spotkań. FC Barcelona zagra u siebie z Athletic Bilbao. To, że w ekipie Martino nie dzieje się ostatnio „najlepiej”, zauważa się nawet mimowolnie. Serie najczarniejszych scenariuszy i proroctwa upadku „Dumy Katalonii” słyszalne są wszędzie: radio, prasa, telewizja… Katalończycy w ciągu zaledwie ośmiu dni pożegnali się z praktycznie wszystkimi trofeami. Szanse na mistrzostwo można już bowiem uznać za znikome. Reasumując: „Duma Katalonii” odpadła z Ligi Mistrzów, przegrała Puchar Króla, a w La Liga liczy na wpadki rywala, sama nie będąc pewna tego, czy znowu się nie potknie.











